Tarantino o miłości do kina czyli Pewnego razu…w Hollywood

Uwaga! Spoilery!

Kiedy tylko pojawia się choćby najmniejsza wzmianka o tym, że Quentin Tarantino kręci nowy film, w mediach wrze. Pewnego razu…w Hollywood (Once Upon a Time…in Hollywood, 2019) był chyba najbardziej oczekiwanym filmem tego roku. Pikanterii dodawał fakt, że obraz miał poruszać wciąż bolesny temat, jakim pozostaje nawet po 50 latach brutalne morderstwo żony Romana Polańskiego, początkującej aktorki Sharon Tate i jej przyjaciół. Jak ruszyć tak delikatną kwestię, by nie być posądzonym o żerowanie na osobistej tragedii, jak nie urazić bliskich ofiar morderców rodziny Mansona? Nie miałam wątpliwości, że w wykonaniu jednego z najlepszych reżyserów naszych czasów nie będzie to paskudny filmik przedstawiający wydarzenia tej tragicznej nocy z 1969 roku jak to miało miejsce w przypadku The Haunting of Sharon Tate z Hilary Duff w reżyserii Daniela Farrandsa. Takie filmopodobne coś nie powinno powstać, ba! Ktoś tu powinien puknąć się w czoło, a nie tworzyć tani slasher.

Continue Reading