4 naprawdę złe polskie filmy, o których chcę zapomnieć część I.

kac wawa 1

Uwaga! Dużo spojlerów!

Do stworzenia tego tekstu przymierzałam się już dawno. Rzadko skupiam się tutaj na negatywnych emocjach i częściej piszę o filmach, które lubię, warte są seansu, przekazują ważne i dobre treści. Zróbmy sobie zatem małą odskocznię i skupmy się dziś na tych kuriozach polskiego kina. Aby napisać ten tekst musiałam odświeżyć na nowo seanse. Niektóre z tych obrazów oglądałam już dawno temu. Czy coś się zmieniło? Czy mam o tych filmach inne zdanie niż dotychczas? Absolutnie nie. Powrót do przeszłości uświadomił mi dlaczego tak bardzo te filmy są beznadziejne, przypomniałam sobie co mi się w nich nie podobało i utwierdził mnie w przekonaniu, że czasem grube pieniądze z Instytutu Polskiej Sztuki Filmowej wydawane są na totalnie beznadziejne filmy. Coś czuję, że tego po prostu niestety nie da się wyrzucić z pamięci. A chciałabym.

Zdradzę tu najbardziej absurdalne wątki, artykuł ten będzie naszpikowany spojlerami, dlatego jeśli przyjdzie Wam ochota na  seans z góry uprzedzam, by nie czytać. Nie potrafię inaczej traktować tego zestawienia dlatego nie miejcie za złe, że zdradzam także koniec (który zazwyczaj jest wisienką na torcie).

Uwaga! Cytaty z filmów mogą zawierać wulgaryzmy!

Bejbi Blues (2012, reżyser Kasia Rosłaniec) – Pomysł Kasi Rosłaniec (reżyserki całkiem niezłych Galerianek) może miał potencjał. Nieletnia nieodpowiedzialna matka z problemami przechodzi ciężką szkołę życia jaką jest macierzyństwo. W dodatku dziecko za ojca ma nieodpowiedzialnego gówniarza, który wieczorami gania z kumplami na desce zamiast zająć się synem. Problem w tym, że ten film chciał być wszystkim. Za bardzo starał się podkreślić fakt, że główna bohaterka Natalia (Magdalena Berus) nie nadaje się na matkę, za bardzo przerysowuje wszystkie postaci pojawiające się na ekranie, serwuje mnóstwo bezsensownych i nic nie wnoszących do filmu scen,a także funduje nielogiczne zakończenie.

  • Już na samym początku widzimy jak nieletnia matka sunie na rolkach z prędkością mercedesa przez centrum Warszawy, podczas gdy trzyma wózek z dzieckiem. No kto tak robi?
  • Pewnego dnia wraca do mieszkania, Kuba (Nikodem Rozbicki) ojciec Antosia pali zielsko z kumplem, opary unoszą się jak na jamajskiej potańcówce, a dziecko jak gdyby nigdy nic leży sobie na kocyku (przypomnę, że na oko chłopczyk ma jakieś kilka miesięcy). Natalia chwyta Antosia, otwiera okno i wystawia go na parapet (nie wiem, może w celu przewietrzenia?). Uchachany tatuś zabiera jej go ze słowami Ej, to jest jeszcze całkiem dobry Antoś (!).
  • Innym razem wkurzona Natalia urządza sobie zabawę w rzucanie klockami w dziecko (aby jakoś ukoić zszargane nerwy). Jednym z klocków trafia syna prosto w twarz przez co, ląduje z nim na pogotowiu gdzie słusznie ludzie podejrzliwie się jej przyglądają.
  • Reżyserka nie daje widzowi zapomnieć nawet na chwilę jak bardzo zdeprawowana jest nasza bohaterka – m.in. zaczyna się ćpanie i próba karmienia piersią w tym samym czasie, pożyczanie kasy od coraz bardziej niechętnie do niej nastawionej sąsiadki (Katarzyna Figura) opiekującej się małym, gdy Natalia imprezuje ze swoją znajomą Martyną (Klaudia Bulka).
  • Jakby było jeszcze mało starając się podjąć pracę w jednym z warszawskich butików, na zapleczu robi loda szefowi (przepraszam za język), a także w niedługim czasie zalicza z nim bardzo szybki numerek.
  • W międzyczasie są oczywiście grube imprezy, a to w klubie, a to w mieszkaniu, kłótnie z matką. Fakt, Natalia opuszczona jest przez rodzicielkę (Magdalena Boczarska), ta okłamuje ją że wyjeżdża do Berlina po czym oznajmia jej, że jednak została w Warszawie. Praktycznie nie utrzymują ze sobą kontaktu. Tylko, że nawet w takiej sytuacji zachowanie Natalii w wielu momentach jest tak nielogiczne i po prostu głupie, że widz czuje jedynie zażenowanie.

Zresztą sam Kuba w pewnym momencie mówi do naszej bohaterki jesteś tak głupia że wymiękam, odpowiedzią na próbę ściągnięcia jej na ziemię jest naplucie mu w twarz (dosłownie). Tylko, nie żeby Kuba był taki dobry i normalny. Wspominałam już, że raczej do tych odpowiedzialnych nastolatków nie należy. Jesteśmy uraczeni między innymi sceną jak dobiera się do matki Natalii i funduje jej orgazm w łazience.

Co jeszcze bardzo mnie irytuje w filmie Bejbi Blues oprócz głupiej fabuły i przedstawiania nastolatków jak kompletnych idiotów z patologicznego środowiska, którzy tylko ćpają, imprezują i się puszczają? Bardzo dużo ujęć niewnoszących absolutnie nic do fabuły, na domiar złego dłużących się niemiłosiernie.

  • Przykładowo Natalia stoi z koleżanką na klatce schodowej i przegląda z nią masę ciuchów zakupionych w lumpeksie, Natalia przebiera się i przez dwie minuty zakłada rajstopy.
  • W jednej ze scen dziewczyna rozmawia ze znajomą i ma wyrysowane kredką wąsy (?).
  • Innym razem widzimy długie ujęcie z pracownicą butiku z ciemnoniebieską szminką na ustach, scenę castingu, w którym udział bierze Natalia (w jakim celu tego się już nie dowiemy), za to przez kilka minut będziemy zmuszeni patrzeć na kującą w oczy ścianę w czarno-białe psychodeliczne kropki.
  • W dodatku parę minut transowego tańca didżeja w klubie, w którym zabawi nasza bohaterka oraz długie ujęcie jak nastolatkowie stoją pod murem i nic nie mówią (uwieczniona na plakacie). Tak, nic nie mówią, nie mają żadnej kwestii, stoją. Takich głupich ujęć mamy w tym filmie całe mnóstwo, w sumie dobre 30 minut niczego.

Rodziców Kuby grają Danuta Stenka oraz Jan Frycz. Nie trzeba być wnikliwym obserwatorem, by zauważyć że pan Frycz wypowiada w tym filmie tylko jedną kwestię – mianowicie cześć. Natomiast matka Kuby proponuje Natalii, że będzie co miesiąc dawała jej 500 zł na potrzeby Antosia. To są chyba jedyne normalne postaci w tym filmie choć fakt, że na ekranie pojawiają się dosłownie na chwilę.

Przejdźmy już do kulminacji dlatego, że samo pisanie o tym sprawia, że czuję się głupio i trochę niekomfortowo. Szczerze chciałabym już zakończyć tę część.

  • Otóż Natalia ma wstawić się w pracy, ale musi najpierw znaleźć opiekę dla Antosia. Kuba oczywiście nie odbiera, sąsiadka odmawia (nareszcie) pomocy, a w żłobku okazuje się, że wymagane są dokumenty pełnoletniego opiekuna gdyż Natalia nie ma jeszcze ukończonych 18 lat.
  • Nastolatka wpada więc na kolejny cudowny pomysł i wkłada dziecko do torby sportowej po czym chowa syna w skrytce na stacji metro. Tak, takiej skrytce na przechowanie bagażu. W tym momencie irytacja sięga zenitu, obserwuję pasek na ekranie i zastanawiam się kiedy przejdzie do końca na prawo (film trwa 2 godziny). Przewracam oczami.
  • Kuba odczytuje wiadomość i biegnie co tchu, ale w torbie dziecko leży już martwe.Wiem, powinno mnie to ruszyć. Przecież sama jestem matką, biedny Antoś! Film tak jest naszpikowany niedorzecznymi sytuacjami, że zakończenie sprawia wrażenie być rodem z fantasy. Dlaczego? Dlaczego w tym filmie pojawiło się jeszcze to?
  • Zapłakany Kuba spuszcza delikatnie mówiąc łomot Natalii, a ta trafia do zakładu psychiatrycznego.
  • Niestety dwie minuty przed końcem filmu wciśnięto jeszcze jedną scenę, która całkowicie położyła ten obraz. Nasza para odbywa szybki stosunek na krześle w trakcie widzenia gdyż Natalia chce mieć jeszcze dziecko i bardzo prosi i płacze. Kuba nie wyciąga żadnej lekcji z tego co się wydarzyło. KONIEC.

Miałam zobaczyć Szatan kazał tańczyć, ale widząc na plakacie hasło Sex, Drugs & Instagram szczerze boję się sięgać po najnowsze „dzieło” pani Rosłaniec.

Ciacho (2012, reżyser Patryk Vega) – Kiedy widzę napis na plakacie „Wreszcie prawdziwa komedia!” mam wielkie obawy i złe przeczucia co do filmu. Najczęściej te najsłabsze filmy reklamowane są jako kolejna „komedia roku”. Plakat Ciacha dodatkowo namawia widza, by ten kupił bilet do kina i tym samym wsparł Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Dobre. Gdybym kupiła bilet i zobaczyła na ekranie TO, prawdopodobnie uciekłabym, rozpłakałabym się że wydałam na TO pieniądze i musiałabym iść na jakąś terapię. Ten film jest aż tak zły. Bardzo zły. W dodatku bazuje na najniższych instynktach uważając za bardzo zabawne żarty z kupą (a mamy ich tu bardzo wiele).

  • Już na początku jeden z braci Dawid (Tomasz Karolak) zamierza schować w ciastku pierścionek i oświadczyć się swojej dziewczynie. Ostatecznie jednak wsadza sobie go w cztery litery mając nadzieję, że wybranka jego serca natknie się na pierścionek zaręczynowy w trakcie nocnych igraszek. Tak się staje, możemy obejrzeć scenę jak pierścień wychodzi z odbytu z głośnym pyknięciem. Ten dźwięk był bardzo niepotrzebny. Kolejne minuty filmu uświadamiały mnie, że nie będzie on ani trochę śmieszny. Dawid okazuje się być ginekologiem i pozwala sobie na głupiutkie żarciki – np starszej pani radzi, by ten pierwszy raz zrobić z profesjonalistą.
  • Sprawdźmy zatem co dzieje się u najmłodszego brata. Niestety gra go całkiem dobry aktor Paweł Małaszyński. Karolek jest opóźniony w rozwoju. Niestety film to bardzo przejaskrawia i pokazuje tę postać jak skończonego idiotę. Jego twarz jest nieskalana myślą, a wrażenie potęguje zdrobnione imię. Karol brzmi zbyt poważnie. Poznajemy go kiedy próbuje zdać egzamin upoważniający do pracy w…jednostce antyterrorystycznej.
  • Surową panią egzaminator jest nie kto inny jak Danuta Stenka. Czyli znowu dobra aktorka. Jej tekst do zgromadzonych na sali mężczyzn Obudźcie się, bo postawię wszystkim pały i przestanę się z wami zabawiać mógł śmieszyć w podstawówce (albo i nie). Sam test też jest supernierealistyczny (plansza rodem z Milionerów gdzie podane są propozycje odpowiedzi na pytanie).
  • Krzyś (Marcin Bosak) to trzeci brat. Ma żonę Magdę (Joanna Liszowska) oraz dwójkę psocących dzieci. To taki uległy domator bez swojego zdania. A teraz autentyczna scena – Krzyś wymienia żarówkę stojąc na taborecie. Jego żonka podchodzi ze słowami kochanie wyszedł ci, lekko dotyka go palcem w krocze a ten spada robiąc przy tym dużo hałasu.

CHA CHA CHA, BOKI ZRYWAĆ

  • No i nareszcie piękna Basia, siostra tych trzech niedorajd (Marta Żmuda-Trzebiatowska). Całkiem nieźle jej idzie, jest policjantką i wspina się po szczeblach kariery. Może choć ona dostanie mądre, normalne dialogi? Niestety już chwilę potem z jej ust padają słowa zgrzałam się jak pedofil w sklepie z zabawkami.
  • Chłopak Basi Jan (Tomasz Kot) też jest policjantem., Basia wykazuje się wspaniałym gestem i serwuje rodzince kurczaki z KFC na wielkanocne śniadanie.
  • Jeszcze chwilę potem słyszymy kolejną żenującą rozmowę, tym razem o nowej fryzurce w jej okolicach intymnych. Magda nie kryje ekscytacji:

-Wyglądasz czarownicująco!

Stara, normalnie podjarałam się jak siusiara – odpowiada Basia.

Naprawdę kto pisał te dialogi? Czy tekst był pisany na kolanie, czy ktoś go w ogóle czytał? Pięcioletnie dziecko nie stworzyłoby takich głupot. Litości.

  • W międzyczasie na wielkanocne śniadanie wpada Święty Mikołaj (bo to przecież takie śmieszne), ale potem jest jeszcze większy ubaw bo ten przebrany pan okazuje się być striptizerem.
  • Karolek bawi się w komandosa tarzając się po trawie i babrząc w kupie, Jan podrzuca koks Basi (widocznie wcale jej nie kocha) przez co, dziewczyna zostaje aresztowana i trafia do więziennej celi.
  • Na komisariacie swój epizod mają także Krzysztof Kononowicz oraz Cezary Żak, a adwokatem zaangażowanym w sprawę Basi jest Ela Rudnicka (Marieta Żukowska,)
  • Pojawia się jeszcze gangster „Ciasny” Wiesiek  (Piotr Mecwaldowski) – tak nie mylicie się. Ta ksywka również związana jest z tylną częścią ciała. Z ust Dawida płynie jeszcze jedna złota myśl (A co ty się tak czaisz jak szpak na jebanie?). Jako, że ginekolog zna się na rzeczy wsadza Ciasnemu metalowy przedmiot w…(wiadomo gdzie). To już jakiś fetysz. Bracia na czele z Karolkiem spuszczają łomot groźnym gangsterom, Basia odzyskuje niedługo wolność.
  • Niepozorny Krzyś okazuje się być specem i to nie byle jakim. Ogarnia on bowiem aplikację do kontrolowania ruchu drogowego (!) i uruchamia stream na You Tube gdzie na żywo można oglądać pościg (Basia wybiera gokarty).
  • Pojawia się też mafioso, który lubi gdy dziwki tańczą w klubie do Jeziora Łabędziego. Dalej jest już wszystko – zemsta Basi na Janie,wybuch budynku, poród przypadkowej pary i przecinanie pępowiny (z detalami), gaz łzawiący, którego pilnuje babka z testu. Na dokładkę rodzi się jeszcze jedna miłość bo egzaminatorka też lubi seks analny i zakochuje się w ginekologu Dawidzie.

Brzmi chaotycznie? Taki jest właśnie film Ciacho Patryka Vegi. Zlepek różnych scenek poupychanych w jednym filmie, kretyńskie dialogi i jeszcze głupsze charaktery. To jeden z gorszych filmów jakie widziałam. Aktorzy w nim występujący również są podobnego zdania, bo próbowali tłumaczyć swój udział w tej szmirze na różne sposoby. Pan Tomasz Karolak przyznał, że zrobił to dla pieniędzy. Przynajmniej był szczery.

Kac Wawa (2011, reżyser Łukasz Karwowski) – Ulubiony film do bicia w Polsce. Tomasz Raczek w jednej z telewizji śniadaniowych był zdegustowany owym dziełem zarzucając mu obrażanie inteligencji widza (między innymi). Pech chciał, że w tym samym studio znajdował się scenarzysta Kac Wawy nieudolnie broniący filmu, a wszelką krytykę przyjmujący za atak.Według Piotra Czai film jest na faktach, a bije z niego satyra (oglądając ten film nawet 1000 razy nie dopatrzyłabym się w nim satyry). W trakcie programu zapewniał także, że Tam gdzie nie są wycięte dialogi, więcej niż 60%, tam były momenty kiedy naprawdę słyszałem za sobą, że się ludzie śmiali.

Film Kac Wawa obejrzałam w 2016 roku, a więc 5 lat po premierze. Bardzo długo unikałam seansu aż w końcu sama postanowiłam sprawdzić czy faktycznie jest taki zły jak mówią. Jest. I to bardzo. Cały obraz oparty jest na nieśmiesznym, prostackim humorze, który śmieszyłby nie wiem…kogoś kto się mocno upił i wszystko mu jedno, albo kogoś na twardych narkotykach? Fabuła też ma tyle sensu co wyżej wspomniany Bejbi Blues. W dodatku tytuł tak wyraźnie nawiązuje do amerykańskiego hitu Kac Vegas z 2009, że siłą rzeczy próbowano je porównywać. Na tytule i motywie z wieczorem kawalerskim podobieństwa się jednak kończą. Kac Vegas śmieszy, Kac Wawa nie. I ten plakat – kiczowaty, komiksowy, pstrokaty i po prostu nieładny. Złowieszczy napis 3D daje wiele do myślenia. Cóż to za sceny, które tak efektownie zaprezentują nam się w kinie, że aż trzeba było pokusić się o trójwymiar? Zaraz do tego dojdziemy.

  • Osią filmu jest wieczór kawalerski Andrzeja (Borys Szyc), który spotyka się w hotelu z kumplami i kuzynem. Jego narzeczona Marta (Sonia Bohosiewicz) idzie do klubu i szybko się upija tracąc nad sobą kontrolę (szarpie się na przykład z inną dziewczyną na parkiecie). W tym samym czasie chłopaki zastanawiają się jak spędzić ten wieczór. Andrzej wcześniej zapewnił Martę, że będzie grzeczny.
  • Już na początku Kac Wawy mamy dość denerwujący zabieg przedstawiania kolejnych postaci w komiksowej formie na takiej jakby planszy. I tak na wieczór kawalerski wybrali się Jerzy (rola: mąż Krystyny,w roli męża Krystyny Mariusz Pujszo), kuzyn Jarek (Antoni Pawlicki), kolega Karol (Michał Milowicz) oraz Grzmihuj (autentyczna ksywa, pisownia oryginalna) – typowy według reżysera Ślązak w dodatku diler zarzucający oczywiście osobliwą gwarą. Grzmihuj (Michał Żurawski) postanawia rozweselić towarzystwo i wsypuje jakąś odurzającą substancję do drinków. Zaczynają się halucynacje, dziki nastrój i chłopaki postanawiają pójść do burdelu.
  • Karol śmieszkuje zachęcając towarzyszy do picia tekstem kto się waha, ten ręką macha. Wiemy już co to będzie za humor. Jeden przebłysk i widzimy szybką scenę ostrej imprezy i gołych piersi panienek (super, jest 3D!) Jeszcze tylko obowiązkowa scena z oddaniem moczu pod palmą w centrum miasta i widz wie już, że nic tego filmu nie uratuje.
  • No, ale nastroje przerywa nagłe zniknięcie Marty. Andrzej wpada do pokoju hotelowego i zrozpaczony odkrywa, że jej nie ma, zaginęła, zapadła się pod ziemię. Oczywiście Marta leży jak kłoda obok łóżka, widać ją bardzo wyraźnie, wystarczyłoby się trochę rozejrzeć. Nawet po alkoholu można zauważyć, że po prostu za dużo wychyliła i śpi na podłodze gdyż prawdopodobnie nie zdołała dojść do łóżka. Andrzej dochodzi jednak do wniosku, że zniknęła i postanawia ją odszukać.
  • W tym celu udaje się do klubu, w którym bawiła jego przyszła żona. Zagaja barmana pytając czy nie widział takiej ładnej blondyny. Naprawdę, barman musiałby być jakimś jasnowidzem, medium by wiedzieć, że chodzi o Martę (w końcu ile takich ładnych blondyn może się zjawić w dużym warszawskim klubie w sobotnią noc)? Jednak po brutalnym znokautowaniu recepcjonisty i wsadzeniu głowy barmana do umywalki Andrzej dowiaduje się , że gość widział Martę (naprawdę?!) jak szarpie się z prostytutką Sandrą (Roma Gąsiorowska).
  • Postać, w którą wciela się ta znana aktorka ma dziwne ruchy, jakby niekontrolowane, kiwa się dziwnie na boki i zachowuje jakby była na głodzie.Nie jest to aż tak istotne gdyż następna scena będzie jedną z bardziej absurdalnych i głupich. Andrzej chce wyciągnąć od Sandry, co stało się z Martą, ale prostytutka ucieka. Ten goni ją więc po ulicy w centrum Warszawy strzelając do niej z broni. Naprawdę ta scena istnieje, jest długa, głupia i trwa w nieskończoność.

W czasie gdy Grzmihuj zabawia się z dopiero co poznaną Beatą (Agnieszka Włodarczyk), czemu towarzyszy jej pies, reszta facetów próbuje zaliczyć w burdelu. Próbuje to dobre słowo gdyż prostytutki wymigują się od tego jak tylko mogą stosując przeróżne sztuczki.

  • Karol ma wyraźną ochotę: No to teraz rozbieraj swojego komandosa. Zobacz, jaki mój ben jest napalony (powinnam napisać „ben” wielką literą?). Jedna z prostytutek Gocha (Aleksandra Nieśpielak) dosypuje środek przeczyszczający do drinka Karola. W efekcie jesteśmy uraczeni scenkami, w których biega co chwilę do toalety, by się wypróżnić. Towarzyszą temu charakterystyczne odgłosy, a żart polega jeszcze na tym, że toaleta jest zajęta i Karol musi trochę poczekać.
  • I czymże by była polska komedia bez udziału Tomasza Karolaka? Tym razem plansza informuje nas, że jest Bułgarem, który udaje Włocha. Silvo nie ma nic ciekawego do powiedzenia i pojawia się na ekranie na szczęście jedynie na krótką chwilę. Ale zaraz moment, zapomniałabym o Miśku Koterskim (który udaje dewelopera). Nie stać go na szybki numerek, gdyż ma za mało pieniędzy i wychodzi. Chyba nikogo nie pominęłam?

Trop prowadzi Andrzeja do burdelu, myśli że to tam przetrzymywana (pewnie siłą) jest Marta. Ma dosyć i dlatego w akcie desperacji postanawia zmusić dwóch alfonsów do seksu oralnego grożąc im bronią. Wiemy z początkowych ujęć filmu, że Andrzej strzela z broni – bo wystrzelony pocisk nakręcony jest w 3D (doczekaliśmy się drugiej sceny). Nie wiemy do końca jak potoczą się losy alfonsów, ale wiemy że Andrzej wyrzuci broń do rzeki i wróci do hotelu.

  • Jesteśmy już bardzo blisko końca filmu. Jeszcze troszeczkę. W pokoju hotelowym jak gdyby nigdy nic jest Marta, ubrana już w suknię ślubną z welonem na głowie.
  • Andrzej wyznaje jej, że to była najdziwniejsza noc w jego życiu, ale uświadomił sobie, że kocha ją najbardziej na świecie. Kiedy on miał czas na te przemyślenia? Tylko przypomnę, że strzelał do kobiety, obił twarz recepcjoniście i barmanowi i zmusił dwóch facetów do fellatio.
  • Dość długa pauza wprowadziła lekką konsternację gdyż nie spodziewałam się, że w ostatniej scenie ujrzę faceta przebranego za kobietę. Nie wiadomo niestety co to za postać, skąd się wzięła i jakie ma znaczenie? Czy w tym filmie jakakolwiek postać ma znaczenie? Uff, to już koniec.

Gulczas, a jak myślisz? (2001, reżyser Jerzy Gruza) – W moim zestawieniu nie mogło zabraknąć tego klasyka. W 2001 roku prawie cała Polska oglądała wielkie, odważne i inne niż wszystkie do tej pory widowisko – Big Brother. Pomimo, że edycji było kilka, żadna inna nie cieszyła się tak ogromną popularnością jak pierwsza, debiutancka seria Wielkiego Brata. 15 zupełnie obcych osób zamkniętych w jednym domu, różne zadania, pokój zwierzeń w odcieniach purpury, konflikty, romanse i antypatie – staliśmy się podglądaczami, którzy codziennie obserwowali życie innych ludzi.  Na krótki czas uczestnicy stali się gwiazdami, swoje pięć minut mieli w telewizji jako prowadzący programy rozrywkowe (Manuela i Małgorzata) czy też gwiazdy Playboya próbujące zaistnieć na scenie muzycznej (Monika) albo gwiazdy reklamy (Piotr Gulczyński reklamował piwo). Były też osoby, które zostały parą i tworzyły medialny związek (Karolina i Grzesiek), a nawet próbowały swoich sił w polityce (Sebastian Florek). Największą popularnością cieszył się jednak nie zwycięzca show – spokojny i stateczny Janusz Dzięcioł, ale kucharz Klaudiusz Ševković oraz wspomniany wcześniej Piotr Gulczyński. Ksywa Gulczas przylgnęła do faceta w skórze.Tekst „Gulczas, a jak myślisz”? którym zamęczali Piotra inni uczestnicy stał się już kultowy. Resztę już znacie. Jerzy Gruza postanowił stworzyć film, który miał chyba jedynie za zadanie wypromować nazwiska uczestników i nadał mu ten oto chwytliwy tytuł. W roli gangstera i bandziora, przywódcy gangu motocyklowego obsadzono…Rudiego Schuberta, który kojarzony jest raczej z wizerunkiem miłego, spokojnego pana śpiewającego niegdyś z kabaretem Wały Jagiellońskie Córkę rybaka. No, ale tu i tak nic nie trzyma się logiki. Fabuła jest prosta, nieskomplikowana, wątki w większości nie mają ładu i składu, a część bohaterów pojawia się tylko ze względu na uczestnictwo w programie, a ich postaci nie mają kompletnie żadnego znaczenia.

  • Pierwsze ujęcie to gołe tyłki Gulczasa i Klaudiusza wskakujące do jeziora, tę scenę będziemy mogli zobaczyć jeszcze raz w późniejszych minutach filmu.
  • Dowiadujemy się, że Gulczas (Piotr Gulczyński) wisi kasę grubej rybie o ksywie Karkówa (Rudi Schubert),
  • Córka właściciela stacji benzynowej, Karola (jak zawsze wspaniały Janusz Rewiński, który jest tu po prostu Januszem Rewińskim jakiego znamy choćby z roli Siary w Kilerze) zakochuje się w Grześku (co by się zgadzało z prawdą w życiu)
  • Bohaterowie mają cel – wyjechać na Mazury, tam dojdzie do wielu zaskakujących wydarzeń z udziałem ich wszystkich.
  • Gulczas zagaja długowłosą Alicję tekstem nie wiedziałem że Karkówa hoduje takie ładne wieprzowinki. W odpowiedzi słyszy od niej klasyczne nie myśl tyle bo się zmęczysz

W filmie wprost roi się od mistrzów ciętych ripost i dialogu, w trakcie jednej ze scen jeden z bohaterów mówi o pewnym mężczyźnie widzianym w gazecie:

Jest dla mnie jak brat.

Brad Pitt?- pyta nierozgarnięty rozmówca.

-Nie, jak normalny brat.

  • Do baru, który oblega Karkówa z gangiem motocyklistów wpada straż miejska na czele z Januszem (Janusz Dzięcioł), ratuje tym samym skórę Gulczasowi, a ten pozwala sobie na iście chuligański wybryk i wylewa musztardę (!) na motor Karkówy po czym w popłochu odjeżdża. Ach, thug life!
  • Tymczasem Karolina i Grzesiek uprawiają dziki seks na zapleczu sklepu na stacji benzynowej ojca dziewczyny. To ciekawe, że niewdzięcznicy znaleźli na to czas w godzinach pracy.
  • Na stację wpada klient grany przez Jerzego Gruzę, (który jak wiadomo lubi od czasu do czasu pojawić się w swoim filmie i sypnąć żarcikiem). Za chwilę widz będzie świadkiem bardzo śmiesznego dialogu:

Proszę pana, piękny pan nie jest, a że żona zakochała się w młodszym to święty Boże nie pomoże – poucza klient.

-To nie jest moja żona, to moja córka! – odpowiada zbulwersowany ojciec

-To jeszcze kazirodztwo tutaj proszę pana?

-Spod znaku koziorodztwa

???

  • Nasza para ucieka (kierunek Mazury). W tej chwili widzimy jak niegrzeczny chłopiec Gulczas zwiewa na motorze nie płacąc za tankowanie. Pojawia się również kolejna postać – Małgosia (Małgorzata Maier) nimfomanka i pielęgniarka. Z filmu dowiemy się, że zalicza swoich pacjentów, tylko tyle. Nie ma to najmniejszego znaczenia.
  • Reżyser Maks (Radosław Pazura) kręci na Mazurach film i wyraźnie podrywa Karolinę, o co Grzesiek jest bardzo zazdrosny. Tymczasem zrozpaczony ojciec nie ma pojęcia gdzie podziewa się Karolina i zgłasza zaginięcie córki. Poznajemy kolejny wątek. Na Mazurach grasuje seryjny morderca nazywany rzeźnikiem znad jeziora, do tej pory nieuchwytny, niebezpieczny i obłąkany. Policja nie zdołała go jeszcze aresztować. Najsłynniejszy polski detektyw Rutkowski dostaje więc od Karola zadanie odnalezienia Karoliny.
  • Na scenę wchodzi wreszcie Manuela (Manuela Michalak, po mężu Jabłońska) jako dziennikarka. prowadząca program Wakacje z Manuelą, Monika Sewioło gra zaś aktorkę – gwiazdę filmu Maksa. Karolina zostaje poproszona o wypowiedź do mikrofonu i w tym momencie wydaje się, że przebywa na Mazurach. Zauważa to gosposia jej ojca, która szybko go woła. Dla tej sceny warto zobaczyć film Gulczas, a jak myślisz? (zagalopowałam się, miałam na myśli ten fragment). Aktorstwo!

-Panie Karolu, pani, panienka Karolina jest w telewizorze,

-W którym? tym dużym?

  • Gdybyście jeszcze nie mieli dość pobocznych wątków, to na ekranie pojawia się jeszcze na parę chwil śp. Andrzej Lepper, który napotkał blokadę drogi przez strajkujących rolników.
  • Musimy dowidzieć się jednak jak to się stało, że wszyscy pytają się o zdanie Gulczasa i radzą się go w tak wielu sprawach. Opowiada zgromadzonym wokół niego ludziom zupełnie jakby był poważanym mentorem. Snuje opowieść o tym jak był małym dzieckiem i miał wuja wynalazcę. We wspomnieniach dzieciak oczywiście ma bandanę na głowie i nosi skórę żebyśmy nie mieli żadnych wątpliwości że to właśnie mały Gulczas. Pewnego razu wujek wynalazł plastikowy talerz i zapytał chłopaka Gulczas a jak myślisz? Ludzie będą na tym jedli? Mężczyzna kończy swoją historię słowami: I w ten oto sposób wynalazł frisbee. Wuj stał się milionerem i od tej pory ludzie pytają Gulczasa o zdanie.Wszyscy biją brawo zupełnie jakby usłyszeli przemowę zdobywcy Oscara.
  • Na Mazury dociera wreszcie Karol. W tym czasie jego córka i Grzesiek kłócą się poważnie i zrywają związek, jednak godzą się już po krótkiej chwili. Na plan filmu wpada wściekły ojciec i każe wracać dziewczynie do domu. Grzegorz zdobywa się jednak na odwagę i prosi Karola o rękę córki. Zostaje przyjęty.

Wykluwa się tu jeszcze jeden wątek  gdyż Alicja – długowłosa dziewczyna w skórze okazuje się być tajną agentką i spotyka się w supertajnym porozumieniu. Hasło brzmi:

Kobra dziś nie atakuje

– Feniks budzi się w popiołach (myślałam, że odradza)

Zostało jeszcze trochę minut do końca więc co by tu wymyślić aby zabawić widza? Gulczas zabierze Klaudiusza na dziwki, ale w błędzie są ci, którzy przyjmą za pewnik, że będą z nimi robić to co zazwyczaj się robi z prostytutkami stojącymi przy drodze. Panie zostały zatrudnione do…skubania kaczek gdyż szykuje się gruba impreza.

  • Klub pęka w szwach,wpada mafia gdyż Karkówa chce wyrównać rachunki z Gulczasem. Zjawia się również i straż na czele z Januszem, który mistrzowsko nokautuje bandziorów (a także Karkówę) i wychodzi z pojedynku bez żadnego zadrapania. Uwielbiam te sztuczne odgłosy walki i dograne dźwięki. Miód na uszy!

Na koniec zostaje nam jeszcze rozwiązanie sprawy rzeźnika, który jawi się jako tajemnicza, bardzo niebezpieczna postać. Morderca ma na koncie wiele zabójstw i wciąż gdzieś czyha na ofiary. Niestety reżyser filmu cały ten misternie zbudowany wizerunek niszczy w najgorszy z możliwych sposobów. Mianowicie robi z naszego groźnego mordercy totalnego kretyna, który planuje zabić w trakcie ogromnej fety, na której jest wielu ludzi i policja. Podchodzi niezwykle blisko, na skraj mazurskiego lasu. Serio?

  •   Karolina oddala się w trakcie imprezy. Psychol czai się już na nią za drzewem, pozwala jeszcze, by dziewczyna wydarła się na cały głos zwabiając tym samym stróżów prawa. Potem rzuca się na nią z nożem z okrzykiem: Jestem pierwszym polskim kanibalem! Krew, flaki, ból przemijania! 

Szczerze? Na początku myślałam, że może ten reżyser Maks okaże się mordercą. Za dużo oczekiwałam.

  • Obraz kończy się sceną, w której główny bohater zastanawia się nad tym co zrobić. Z niebios przemawia do niego nie kto inny jak Wielki Brat. Gulczas, jak myślisz, pojedziesz teraz za Alicją? Wygląda na to, że zwolennicy skóry i motorów odbędą wspólną podróż, a może nawet połączy ich coś więcej.

KONIEC

Niestety to nie ostatni film z uniwersum Wielkiego Brata. Pewnie domyślacie się co czeka w kolejce.

Ciekawostka: w filmie nie pojawił się Piotr Lato. Chłopak w czasach Big Brothera miał 21 lat i przygrywał innym uczestnikom na gitarze. Był jednym z najsympatyczniejszych gości domu Wielkiego Brata. Ponoć pokłócił się z twórcami filmu.

Inne wpisy

2 komentarze

  1. Połowy nawet nie znam. Nie wiedziałem, że Vega nakręcił kiedyś komedię. Ale „Gulczasowi…” dałbym szansę, bo to chyba jednak satyra, której niestety nawet część „aktorów” nie skumała.

    1. Nie uważam, że jest tu cokolwiek do kumania. Tu chyba nie ma nad czym się rozwodzić. Nawet przy wielkich chęciach nie mogę polubić tego filmu. Jeśli jest to satyra, to w moim odczuciu wyjątkowo słaba i nieudana. „Gulczas, a jak myślisz?” to twór filmopodobny z przypadkowymi dialogami. „Yyyreek!Kosmiczna nominacja” czeka w kolejce do golenia w drugiej części wpisu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *