13 niebanalnych komedii romantycznych. Czyli alternatywa na walentynkowy seans.

Uwaga! Możliwe spojlery!

Uściśnijmy. Niektóre z poniższych propozycji na walentynkowy seans nie są komediami romantycznymi, a połączeniem komedii, dramatu i romansu. Jednak ich głównym tematem jest przede wszystkim miłość. To moja prywatna lista filmów, które traktują ten temat niebanalnie, czasem z przymrużeniem oka. Niektóre z nich kończą się zupełnie nieprzewidywalnie. Komedia romantyczna nie musi być prosta (by nie powiedzieć prostacka), oklepana i głupiutka. Jestem przekonana, że każdy wybierze z tych 13 propozycji coś dla siebie. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że pewna część tych filmów spodoba się mężczyznom. Pod wpisem znajdziecie o wiele więcej tytułów godnych uwagi, a jeśli tego dnia macie ochotę na coś poważnego i wzruszającego odsyłam do walentynkowego wpisu sprzed roku gdzie podaję 9 pięknych filmów o miłości. W sumie 34 propozycje. Udanego seansu walentynkowego!

500 dni miłośći (500 Days of Summer 2009, reżyser Marc Webb) – ten komediodramat pojawia się w wielu rankingach najlepszych filmów o miłości. Jak żaden inny ukazuje początki związku kiedy patrzymy przez różowe okulary, aż po koniec kiedy wprost nie możemy patrzeć na osobę, która kiedyś była nam tak bliska. Ten film jest do bólu prawdziwy. 500 dni miłości opowiada o parze – Summer (Zoey Deschanel) oraz Tomie (Joseph Gordon-Levitt). Tom jest niepoprawnym romantykiem zarabiającym na tworzeniu życzeń tłoczonych w kartkach okolicznościowych. Summer jest ładna, dowcipna i inteligentna. Chłopakowi wydaje się, że nie ma u niej żadnych szans. A jednak coś iskrzy i okazuje się, że oboje mają wiele wspólnego. Po pewnym czasie zobaczą  jednak, że wyśniony ideał jest bardzo daleki od perfekcji. Kiedy Summer rzuca Toma, chłopak wraca wspomnieniami do wspólnych chwil i próbuje rozgryźć dlaczego sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej. To będzie bardzo ważna podróż w głąb siebie, która pozwoli Tomowi spojrzeć na własne życie inaczej niż dotychczas.

Cashback (2006, reżyser Sean Ellis) – I w tym brytyjskim filmie mamy rozstanie. Rozstanie, które dla głównego bohatera – Bena (Sean Biggerstaff) jest tak trudne, że popada w rozpacz, a w końcu i bezsenność. Jest ona na tyle dokuczliwa, że chłopak postanawia bezsenne noce przepracować, by nie myśleć o tym co było. Jego wybór pada na nocną zmianę w supermarkecie. W pracy poznaje ludzi, którzy wpadają na różne często szalone pomysły, byle tylko przetrwać nocną rutynę. W sklepie na kasie pracuje także Sharon (Emilia Fox). Małomówna, skryta kobieta, która dla Bena może okazać się szansą na pokonanie bezsenności, a być może nawet stać się jego prawdziwą miłością.

Cashback jest wyjątkowym filmem – także pod względem montażu. Tutaj jest stosowany zabieg zamrażania postaci w ruchu kiedy wszystko dokoła funkcjonuje. Nie jest to film dla wszystkich. W internecie nie brak głosów widzów, których obraz zwyczajnie nudził. Jeśli lubicie niebanalne, artystyczne wizje reżysera sięgnijcie po tę produkcję.

Daję nam rok (I Give It a Year 2013, reżyser Dan Mazer) – komedia romantyczna, która zaczyna się tak, jak zwykle tego typu filmy się kończą – ślubem. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują jednak, że ten związek nie przetrwa. Rodzina nie szczędzi dobrych rad, na weselu dochodzi do małej katastrofy, a i jak na młode małżeństwo Nat (Rose Byrne) i Josh (Rafe Spall) kłócą się zbyt często. Okazuje się także, że denerwuje ich bardzo wiele i widzą w sobie sporo wad wytykając je sobie nawzajem. Jeśli do tego dojdzie czarujący Amerykanin ewidentnie zauroczony Nat oraz dawno niewidziana była dziewczyna Josha i zarazem jego przyjaciółka od serca, możemy być pewni, że związek małżeński naszej pary zostanie wystawiony na niejedną próbę.

Daję nam rok to ciekawa komedia romantyczna, która bawi się konwencją tego gatunku. Nawet koniec może leciutko zaskoczyć, a do tego jest lekka i zabawna. W sam raz dla tych, którzy w walentynkowy wieczór chcą się odprężyć.

Heartbreaker. Licencja na uwodzenie (L’Arnacoeur 2010 reżyser Pascal Chaumeil) – francuzi potrafią to robić. Potrafią robić komedie romantyczne bawiące widza, wycisnąć coś z tego gatunku filmowego. Tutaj mamy do czynienia z zawodowym uwodzicielem Alexem (Romain Duris), który na życie zarabia w dość nietypowy sposób. Na zlecenie rozbija pary, które są nietrafione i nie powinny być razem. Jego lista klientów jest długa, a ekwipunek jakim Alex dysponuje jest imponujący, rodem z Mission Impossible. Pewnego dnia dostanie jednak zlecenie, które odmieni całe jego życie. Bogaty biznesmen wynajmie go, by ten nie dopuścił do ślubu córki (Vanessa Paradis) z nieodpowiednim mężczyzną. Alex będzie miał na to tydzień, a w dodatku kobieta okaże się mocno zakochana w swoim przyszłym mężu. Zadanie wydaje się być niemożliwe do wykonania, ale Alex i jego pomocnicy nie dadzą tak łatwo za wygraną.

Fani francuskich komedii się nie zawiodą. Heartbreaker. Licencja na uwodzenie trafi w gusta tych, którzy cenią sobie lekkie, zabawne komedie romantyczne, ładne zdjęcia i kostiumy.

Kurczak ze śliwkami (Poulet aux prunes 2011, reżyserzy Vincent Parronaud i Marjane Satrapi) – A może lubcie surrealistyczne klimaty? Jeśli doceniliście piękno i wyjątkowość Amelii (2001) lub podobał Wam się Bazyl. Człowiek z kulą w głowie (2009), nie powinniście być zawiedzeni po seansie. Kurczak ze śliwkami jest wypełniony metaforami, żartami słownymi, surrealistycznymi scenami i czarnym humorem. Osią filmu jest historia wirtuoza skrzypiec z Teheranu lat 50, Nassera-Ali (Mathieu Almaric). Pewnego dnia po kłótni z żoną jego ukochany instrument zostaje zniszczony. Gdy Nasser-Ali nie może oddać się swojej pasji, czuje się nieszczęśliwy i postanawia nie wstawać z łóżka, by tam czekać na śmierć. Bohater będzie śnił różne sny. Niektóre będą przepiękne i kolorowe o czasach młodości. Widz dowie się coś o życiu muzyka, jego dzieciństwie i miłości do kobiety (Golshifteh Farahani), która zainspirowała artystę do tworzenia. We śnie Nasser-Ali spotka także Anioła Śmierci – Azraela, który objawi genialnemu muzykowi losy jego dzieci.

Przepis na miłość (Les émotifs anonymes 2010, reżyser Jean-Pierre Améris). Para zakochanych w aromatycznym świecie czekolady? Mógłby to być idealny przepis na miłość. Problem w tym, że właściciel podupadającej fabryki czekolady Jean-René Van Den Hugde (Benoît Poelvoorde) panicznie boi się ludzi i oblewa go pot na myśl o rozmowie z kimś nowym. Angélique Delange (Isabelle Carré) wie wiele na temat czekolady, ale przez swoją nieśmiałość nie ma odwagi wyjawić sekretu przepisu. Pasują do siebie idealnie. Widzą to również pracownicy fabryki, którzy uknują plan, by ci dwoje zdecydowali się na pierwszy krok.

Przepis na miłość to uroczy film o nieporadnych ludziach, ich pasji do czekolady, ale także ich blokadach i ograniczeniach. Zakończenie jest niesztampowe, ale to musicie zobaczyć sami. Na ścieżce dźwiękowej filmu znajduje się chociażby Angus & Julia Stone Big Jet Plane. Film w sam raz na walentynkowy seans z drugą połówką. Jeden z moich ulubionych z gatunku komedii romantycznej. Uwaga! Dużo czekolady na ekranie.

Miłość. Nie przeszkadzać! (Hors de prix 2006, reżyser Pierre Salvadori) – może kojarzyć się ze Śniadaniem u Tiffany’ego (1961). Oprócz imienia odtwórczyni głównej roli wspólnym mianownikiem jest kobieta, która czerpie korzyści majątkowe z umawiania się z bogatymi mężczyznami (piękne stroje od projektantów, wystawne kolacje, drogie hotele). Irène (Audrey Tautou) uwodzi bogaczy. W planach ma jednak jednego bardzo wpływowego miliardera. Splot wydarzeń sprawia, że myli go z biednym, młodym kelnerem w pięciogwiazdkowym paryskim hotelu. Kiedy odkrywa, że Jean (Gad Elmaleh) ma pusty portfel, ucieka. Mężczyzna będzie jednak tak zauroczony tajemniczą i piękną materialistką, że postawi sobie za cel rozkochanie jej i udowodnienie, że pieniądze to nie wszystko.

W filmie Miłość. Nie przeszkadzać! jest ukazany Paryż jaki lubię oglądać – ten romantyczny, z małymi uliczkami, ładnymi zatłoczonymi kawiarenkami. Jeśli lubicie klasyczne francuskie komedie romantyczne z małą dawką humoru, film będzie w sam raz. Do tego w głównej roli urocza Audrey Tautou, od której nie można oderwać wzroku.

Once (2006, reżyser John Carney). To jedna z oryginalniejszych propozycji dla widzów, którzy lubią niszowe kino europejskie, filmy muzyczne i proste dialogi. Historia imigrantki z Czech (jedyna rola filmowa wokalistki Markéty Irglovej) oraz ulicznego grajka (Glen Hansard, frontman zespołu The Frames). Spotykają się na jednej z zatłoczonych ulic Dublina. On jest zbyt nieśmiały, by grać przechodniom za dnia i robi to tylko nocą. Ona sprząta domy, sprzedaje róże, ale skrycie marzy o własnym fortepianie. Wkrótce odkryją, że oboje mają wiele wspólnego, a zwłaszcza talent i serce do muzyki. Wspólne muzyczne sesje bardzo zbliżą ich do siebie.

Mała, nikomu wcześniej nieznana irlandzka produkcja zdobyła uznanie na niezależnych festiwalach filmowych ( w tym Sundance). Soundtrack w całości nagrany przez Markétę i Glena wypełniony jest klimatycznymi utworami idealnie oddającymi nastrój Once. Muzykę doceniła również Akademia Filmowa nagradzając kompozycję Falling Slowly Oscarem za Najlepszą piosenkę w 2008 roku.

Orzeł kontra rekin (Eagle vs Shark 2007, reżyser Taika Waititi) – zanim Taika Waititi stał się twórcą blockbustera Thor: Ragnarok (2017) ten nowozelandzki reżyser miał w dorobku kilka naprawdę godnych uwagi tytułów. Wielbiciele poprzednich jego filmów Boy (2010), Co robimy w ukryciu (2014) czy Dzikich łowów (2016) nie będą zawiedzeni. Orzeł kontra rekin wymyka się wszelkim schematom, a przede wszystkim bawi. To przedziwne love story o wyrzutkach, zupełnych odmieńcach, którzy nie pasują do dzisiejszej rzeczywistości,ale odnajdują wspólny język i świetnie czują się w swoim towarzystwie. Lily (Loren Taylor) jest kelnerką, bardzo samotną. Marzy o miłosnych uniesieniach. Jarrod (Jermaine Clement) sprzedaje gry video, a od blisko dekady planuje zemstę na swoich oprawcach ze szkoły. Lily i Jarrod wpadają na siebie na imprezie pod hasłem „przebierz się za swoje ulubione zwierzątko”. On przebiera się za orła, ona za rekina. Czy wybór tych drapieżników jest przypadkowy i czy zdobędą się na odwagę i zaznają trochę szczęścia? Tego dowiecie się z seansu.

Wyszłam za mąż, zaraz wracam (Un plan parfait 2012, reżyser Pascal Chaumail). Zacznijmy od tego, że ktoś się nasłuchał za dużo piosenki Ewy Bem o tym samym tytule. A przecież to tytułowy „plan doskonały” powoduje to całe zamieszanie więc polskich tłumaczy jak zwykle poniosła fantazja. To film dla tych, którzy chcą usłyszeć jak niemiecka aktorka Diane Kruger mówi pięknie po francusku, dla tych co lubią się pośmiać (a także rozczulić nad losem głównego męskiego charakteru) i dla tych, którzy mają ochotę na coś lekkiego i zwariowanego i niekoniecznie poważnego. Jak inaczej ocenić postawę głównej bohaterki Isabelle (Diane Kruger), która przekonana jest, że nad jej rodziną wisi klątwa i absolutnie wszystkie pierwsze małżeństwa czeka rozwód? Sprawa jest o tyle poważna, że Isabelle jest szaleńczo zakochana i chce wyjść za mąż. Postanawia więc, że znajdzie zupełnie przypadkowego mężczyznę, którego poślubi i szybko się z nim rozwiedzie, by jej ukochany był drugim mężem i aby żyli długo i szczęśliwie. Problem w tym, że Jean-Yves (Dany Boon) nie jest wcale taki zwyczajny, a naszej bohaterce będzie bardzo ciężko go do siebie zrazić. Takiego mężczyzny – uczciwego, cierpliwego, zabawnego i czułego próżno szukać na całym ziemskim globie. A może Isabelle także to zauważy? I gdzie leży granica cierpliwości Jeana-Yves?

Podróż przedślubna (Forces of Nature 1999, reżyser Bronwen Hughes) – niedoceniony film z Sandrą Bullock i Benem Affleckiem w głównych rolach. Wyróżnia się na pewno tym, że nie podaje wszystkiego w sposób łatwy i wygodny dla widza, a relacja głównych bohaterów – Sary i Bena jest nie co skomplikowana. Dziewczyna dosłownie wpada z impetem w jego poukładane i świetnie zorganizowane życie. Mężczyzna jedzie właśnie na swój ślub do Savannah gdzie czeka na niego już narzeczona Bridget. Ben zachowuje zimną krew i ratuje Sarę kiedy ich samolot niebezpiecznie zjeżdża z pasa startowego. Odtąd spontaniczna i szalona kobieta staje się jego towarzyszką podróży. Dojdzie do serii niefortunnych zdarzeń, a Ben wyraźnie zauroczy się nową koleżanką, która wniesie sporo zamieszania i energii. Jak długo mężczyzna może się opierać atrakcyjnej kobiecie, która jest zupełnie inna niż jego spokojna, wyważona przyszła żona? Tytułowa Podróż przedślubna będzie dla Bena testem na wierność nie tylko ukochanej kobiecie, ale i samemu sobie.

Mój chłopak się żeni (My Best Friend’s Wedding 1997, reżyser P.J.Hogan) – absolutny klasyk wśród komedii romantycznych lat 90. Zaczyna się bardzo banalnie, ale zapewniam że nie jest to naiwna komedyjka jakich pełno i film zaskoczy widza nie jeden raz. O tym, że ciężko przyjaźnić się będąc kobietą i mężczyzną przekonają się Julianne (Julia Roberts) oraz Michael (Dermot Mulroney). Gdy ich związek się rozpada postanawiają być najlepszymi przyjaciółmi i wzajemnie się wspierać. Obiecują sobie także, że jeśli do 28 roku życia nie znajdą drugiej połówki, pobiorą się. Przyjaciele wikłają się w różne mniej lub bardziej udane związki dzieląc się ze sobą przeżyciami. Tuż przed urodzinami Julianne przypomina sobie o obietnicy i zdaje sobie sprawę że tak naprawdę kocha Michaela. Problem w tym, że przyjaciel informuje ją, że znalazł kobietę marzeń imieniem Kimmy (Cameron Diaz). Mało tego – za kilka dni odbędzie się ich ślub, na który z radością zaprasza Julianne. Od tej chwili zrozpaczona kobieta zrobi wszystko, by nie dopuścić do ożenku. By osiągnąć cel, nie cofnie się przed niczym. Tylko czy to w porządku wobec Michaela i warte ryzyka?

Był sobie chłopiec (About a Boy 2002, reżyserzy Chris Weitz i Paul Weitz) – ten film warto zobaczyć choć jeden raz. To ciepły, momentami wzruszający i zabawny portret mężczyzny, który wiedzie wygodne kawalerskie życie. W dodatku nie pracuje gdyż zgarnia tantiemy za popularną kolędę, którą kiedyś nagrał jego ojciec. Will (Hugh Grant) najchętniej spędza chwile na dogadzaniu sobie, a to na zakupach, a to na randkach, a to przed telewizorem. Pewnego razu odkrywa, że wspaniałymi kobietami są młode, samotne matki. Dołącza więc do ich grupy i wymyśla fikcyjnego synka, którym samotnie się opiekuje. Zbieg okoliczności sprawia, że poznaje chłopca z problemami, Marcusa (12letni wówczas Nicholas Hoult). Marcus ma problemy z dzieciakami ze szkoły, jego matka coraz dziwniej się zachowuje, nie ma przyjaciół i sprawia wrażenie zagubionego. Między nim, a Willem nawiązuje się dziwna relacja, ale Will z początku nie będzie chciał rezygnować z wygód, by zajmować się problemami „jakiegoś dzieciaka”. W dodatku poznaje wyjątkową samotną matkę Rachel (Rachel Wiesz), którą zapragnie zdobyć. Jednocześnie zda sobie sprawę z tego, że tak naprawdę jest dla Marcusa kimś ważnym,a może po raz pierwszy w życiu Will będzie miał prawdziwego przyjaciela?

Inne lekkie filmy o miłości, które warto poznać:

Wspaniała (Populaire, 2012)

Cztery wesela i pogrzeb (Four Weddings and a Funeral, 1994)

Teraz albo nigdy (Ahora o nunca, 2015)

Od wesela do wesela (The Wedding Singer, 1998)

Zakręcony (Bedazzled, 2000)

Jak stracić chłopaka w 10 dni (How to Loose a Guy in 10 Days, 2003)

50 pierwszych randek (50 First Dates, 2004)

Prosto w serce (Music and Lyrics, 2007)

Żona na niby (Just Go With It, 2011)

Czego pragną kobiety (What Women Want, 2000)

Przed zachodem słońca (Before Sunset, 2004)

Pod słońcem Toskanii (Under the Tuscan Sun, 2003)

Inne wpisy

3 komentarze

  1. Wiele ciekawych filmów romantycznych tutaj wymieniłaś i jeżeli ktoś lubi kino tego gatunku to warto nadrobić. Sam nie widziałem wszystkich, ale jest kilka tytułów, które szczególnie zapamiętałem jak wspomniany Heartbreaker czy 50 pierwszych randek. Ciekawe zestawienie 🙂

    1. Cieszę się, że to zestawienie się przydało. Nie należy skreślać gatunku jakim jest komedia romantyczna. Wśród wielu prawie takich samych historii można znaleźć prawdziwą perełkę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *