Ukryte piękno – tak mocno schowane, że go nie widać (uwaga spojlery!)

Ukryte piękno (Collateral Beauty, 2016) reżyser David Frankel – Już tytuł, który nadałam mojej recenzji filmu Ukryte piękno świadczy o tym, że nie będzie to opinia pozytywna.To nie jest tak, że jestem z kamienia. Potrafię się mocno, autentycznie wzruszyć historią na ekranie, przeżywać emocje wraz z bohaterami,dyskutować po seansie z mężem i zapisać obraz na długo w pamięci. To czego bardzo nie lubię to wciskanie mi łez na siłę, wymuszania pewnych reakcji i taniego zagrania na emocjach. „Ukryte piękno” ma to wszystko czego w kinie nie szukam.

Jakby tego było mało niektóre amerykańskie filmy siłują się na bycie głębokimi i filozoficznymi, a tak naprawdę jest to gówienko zawinięte w złoty papierek, posypane brokatem. Obsada tego filmu robi piorunujące wrażenie – Helen Mirren, Edward Norton, Kate Winslet, Keira Knightley czy Will Smith. Nie przyczepię się do aktorstwa gdyż ono stoi na wysokim poziomie. Z resztą czego się spodziewać po takich sławnych nazwiskach? No może wyjątek stanowi główny bohater – pan Smith przez większość czasu ma tę samą minę i pusty nieobecny wzrok.

Film dodatkowo opowiada historię dziejącą się w okolicy Bożego Narodzenia co oczywiście również powinno mieć wpływ na widza. To magiczny czas spotkań z rodziną i przyjaciółmi. Wszędzie choinki, cały Nowy Jork obwieszony jest kolorowymi i złotymi lampkami, w tle unosi się melodia świątecznych piosenek. Niestety to tylko potęguje moje wrażenie. Wrażenie, że ten film żeruje na emocjach, a wszystko co się w nim dzieje jest jedną wielką manipulacją.

Opis Ukrytego piękna jest tajemniczy i zachęca do obejrzenia. Otóż Howard (Will Smith) cierpi na depresję z powodu straty bliskiej osoby. Jego przyjaciele opracowują niestandardowy plan, by wyleczyć go z choroby i przywrócić chęć życia. I tutaj opis się urywa. Nie ukrywam, że film od razu zjawił się na mojej liście „must see”.

Howarda poznajemy jako szefa agencji reklamowej, który wszystko trzyma w ryzach. Wygłasza on prezentację dla pracowników. Wspomina w niej o tym, że dla człowieka istnieją trzy kluczowe zjawiska, które ludzi łączą – Miłość, Czas i Śmierć. Za chwilę zobaczymy jak akcja toczy się już trzy lata później. Howard snuje się jak cień, jego przyjaciele martwią się o niego. W dodatku pojawiają się problemy w firmie. Duży inwestor chce się wycofać co grozi zwolnieniami. Co gorsza większość udziałów firmy ma Howard. Minęły już dwa lata od śmierci jego dziecka, ale mężczyzna wyraźnie nie może się pozbierać, cierpi. Nie ma z nim najmniejszego kontaktu. Przyjaciele postanawiają wziąć w sprawy w swoje ręce zwłaszcza, że każdy ma przecież kłopoty, a oni nie mogą dopuścić do tego, by osobiste problemy Howarda zaważyły na losach firmy. Plan jest nie tyle niestandardowy, co chytry. Pozbyć Howarda udziałów. Tak – to jest ten świetny plan. I teraz czar pryska. Dalej jest tylko gorzej.

Kim jest ta trójka? To współpracownicy i przyjaciele, którzy martwią się o losy firmy. Whit (Edward Norton) zdradził żonę i przegrał sprawę w sądzie gdyż ta wynajęła prywatnego detektywa, który przedstawił dowody na to, że ma kochankę. Przez to cierpi jego relacja z córką, która nie chce rozmawiać z ojcem po tym jak skrzywdził jej mamę. Simon (Michael Peña) cierpi na poważną chorobę, całkiem niedawno został tatą i nie ma odwagi powiedzieć żonie i bliskim, że umiera. Wreszcie Claire (Kate Winslet), która ma karierę i pieniądze, ale odłożyła na bok plany posiadania rodziny i teraz jest już prawdopodobnie za późno na dziecko. Z jednej z rozmów dowiemy się, że podejmowali już próby rozmowy z Howardem, ale ten kompletnie nie reagował.

Przyjaciele wynajmują prywatną starszą panią detektyw, by ta obserwowała ich szefa po godzinach. Okazuje, że pisuje on listy i wrzuca do skrzynki pocztowej. Zaadresowane są, a jakże do Miłości, Czasu i Śmierci. Starsza pani przetrzymuje korespondencję i przekazuje je grupie. Czytając listy na głos dochodzą do wniosku, że są pełne wyrzutów, złości i żalu. Są swego rodzaju terapią i próbą pogodzenia się z odejściem córeczki. Howard staje się odludkiem. W domu nie posiada telefonu, internetu, prawie nic nie je, przesiaduje godzinami w parku. Tego wszystkiego dowiadują się przyjaciele od pani detektyw. Gdy mają już te niezbędne informacje co postanawiają? Ano dołożyć mu i wykazać przed zarządem, że jest niestabilny psychicznie (sic!) i nie może decydować o swoich udziałach.

Na szczęście pewnego dnia w firmie organizowany jest casting dla reklamy i Whit spotyka w kolejce młodych aktorek Amy (Keira Knightley) – atrakcyjną brunetkę z błyskiem w oczach, która zauroczy go swoją charyzmą. Dziewczyna szybko wychodzi z budynku, a zafascynowany Whit podąża za nią. Trafia do teatru gdzie jak się okazuje odbywa się próba sztuki w której Amy gra jedną z ról. Jest tu też czarnoskóry chłopak Raffi i starsza pani imieniem Brigitte. Whitowi  przychodzi do głowy myśl, że Miłość, Czas i Śmierć odpowiedzą na listy Howarda osobiście. Aktorzy odegrają swoje role i zjawią się jako personifikacje bytów, aby pomówić z mężczyzną. Następuje małe wahanie czy to wypada, ale 20 000 dolarów dla każdego nie jest przecież małą kwotą więc zgadzają się wszyscy. Dzięki pani detektyw wiadomo gdzie przebywa Howard po pracy i jak najlepiej na niego przypadkowo wpaść. Byty atakują więc Howarda z listem w ręku cytując słowo w słowo to, co napisał on sam.

Plan powoli przynosi rezultaty. Szef zaczyna wierzyć w to, że naprawdę przyszły do niego trzy byty. Amy zaczyna mieć rozterki moralne i wątpi czy to, co robi jest słuszne ale ostatecznie zgadza się ten ostatni raz spotkać się z Howardem. Przyjaciele idą w zaparte i teraz pozostało już sfilmowanie mężczyzny miotającego się i wrzeszczącego na ulicy. Aktorzy mają być oczywiście usunięci komputerowo, tak by Howard wyglądał jak wariat mówiący do siebie na środku ulicy.

Nadchodzi dzień posiedzenia. Troje przyjaciół zajmuje miejsca na przeciwko mężczyzny, ale jak gdyby nigdy nic Howard godzi się z tym co widzi, przyznaje współpracownikom rację i nie ma nic przeciwko całej tej akcji. Podpisuje dla dobra firmy wszystkie dokumenty. Wszystko jest pięknie i nikt do nikogo nie ma pretensji. Można się rozejść.

Co w tym filmie jest nie tak? Wszystko. Fałszywi przyjaciele, którzy częściowo ze współczucia i troski, a w dużej mierze z powodów finansowych organizują przebiegły plan mający na celu odebranie udziałów w firmie ich wspólnikowi, który założył agencję a im przekazał część udziałów choć nie musiał.

Dużym minusem filmu są łopatologiczne dialogi, które częściowo podejmują próbę usprawiedliwiania zachowań bohaterów, a częściowo opowiadają fabułę krok po kroku. Wielkim problemem Ukrytego piękna jest ta przewidywalność i oczywistość. Tu nie ma miejsca na domysły, reżyser nie pozostawia choćby furtki widzowi, by mógł interpretować to, co widzi. Ludzie zachowują się dokładnie tak, jakby nie byli prawdziwymi postaciami. Wystarczyłoby przecież gdyby Howard zapytał choćby jednego z przechodniów lub klientów restauracji czy on też zauważa postać, z którą rozmawia. Ale nie, tutaj krok po kroku zmierzamy do przewidywalnego finału.

Jednocześnie w filmie toczy się jeszcze jeden wątek. Wieczorami Howard jedzie rowerem pod prąd stwarzając zagrożenie nie tyle dla siebie, co dla innych. Kolejne z jego samotnych nocy prowadzą do miejsca gdzie odbywają się spotkania osób, które straciły kogoś bliskiego i próbują sobie poradzić z bólem dzieląc się nim z innymi. Howard otwiera się przed Madeleine (Naomi Harris), a między dwojgiem ludzi zaczyna się rodzić więź. Kłopot w tym, że i tutaj reżyser funduje nam miałkie, przewidywalne i ckliwe zakończenie, którego nie będę zdradzać jeśli przyjdzie Wam ochota zobaczyć Ukryte piękno.

Wielu osobom pomysł i sama realizacja bardzo przypadły do gustu Film jest wysoko oceniany przez widzów, ale dosłownie zmiażdżony przez krytykę. Mnie w trakcie seansu wręcz drażniły postaci, ich płaskość i jednoznaczność. Zupełnie jakby były sztucznymi tworami wypowiadającymi tylko swoje kwestie. Fabuła przebiegała zgodnie ze wszelkimi schematami sprawiając, że całość jest mdła i ciężkostrawna. Być może miałam zbyt wielkie nadzieje rozbudzone przez pozytywne recenzje.

Moja ocena:

Inne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *