Analiza Zjednoczonych Stanów Miłości – studium kobiecych emocji (uwaga spojlery!)

zjednoczone stany miłości 2Film młodego reżysera Tomasza Wasilewskiego (rocznik 80) został nominowany do wielu nagród m.in Złotych Lwów i Złotej Żaby (Camerimage). Laureat prestiżowego Złotego Niedźwiedzia na festiwalu filmowym Berlinale 2016 w kategorii „Scenariusz roku”. Obraz zachwycił krytyków, ale podzielił widzów. Jedni krzyczą szmira i dno!, tania pornografia inni są zachwyceni. Sztuka ma wyzwalać emocje, ma nie pozostawiać odbiorców obojętnymi, a ten film stawia właśnie dokładnie na emocje. Ukazuje poza tym wpływ jaki mają na postępowanie człowieka oraz to, że uleganie im i namiętnościom może prowadzić do zguby i jeszcze większego smutku.

Z początku wszystko wydaje się być normalne. Ot zwykłe spotkanie rodzinne przy wódce i zakąskach. Dowiadujemy się, że runął właśnie mur berliński i, że do gospodyni przyjęcia dopiero co dotarły z Niemiec nowiutkie, modne dżinsy – towar tak deficytowy i luksusowy w czasach PRL-u. Rozmowy przy stole nie wyróżniają się niczym szczególnym. Zauważymy jednak, że historia przedstawiona jest w nie co wypranej, wyblakłej kolorystyce. Akcja w dużej mierze dzieje się w starym, zwyczajnym bloku, w szkole oraz miejscowym kościele, w którym wierni tłumnie biorą udział we mszy świętej.Obraz podzielony jest na cztery główne epizody, w których przedstawione są różne historie kobiet. Są one ze sobą spokrewnione lub pracują w jednym miejscu i mijają się codziennie na korytarzu. Są w różnym wieku, ale łączy je jedno – z różnych względów czują się głęboko nieszczęśliwe i samotne. Nieszczęśliwe w życiu, które wybrały i w którym utknęły. Życie zdaje się być dla nich klatką, więzieniem i choć każda z tych kobiet usiłuje zachować pozory, nie jest w stanie już dłużej oszukiwać samej siebie. Niestety dwie z nich unieszczęśliwia też bliskich – własną rodzinę. Odtrącają, zamykają się w sobie, żyją w ułudzie, że tak się da i że wystarczy założyć maskę, by życie jakoś się kręciło, że wystarczy egzystować.

Część I jest chyba najbardziej tajemnicza dlatego, że nie wiemy jaki sekret skrywa Agata (Julia Kijowska). Jest żoną od kilkunastu lat. Mąż Jacek (Łukasz Simlat) pracuje do późna w miejscowych zakładach, ona zatrudniona jest w wypożyczalni pirackich kaset video. Małżeństwo ma dorastającą córkę Małgosię. Ich życie zdaje się być poukładane. W niedzielę wspólny obiad przy stole, udział w nabożeństwie, zdawkowe rozmowy, wieczorem przy zgaszonym świetle małżeński seks. Z każdą minutą jednak widz odnosi wrażenie, że kobieta wcale nie łaknie czułości ze strony męża, a miłość jest mechaniczna. Czuć, że emocje i wewnętrzne rozedrganie oddalają ją od rodziny i niemal duszą. To uczucie nasila dziwna, niewytłumaczona i silna fascynacja młodym księdzem. Myśli Agaty krążą tylko wokół niego. W trakcie mszy wyobraża sobie, że zwraca się do niej po imieniu, podczas kolędy w jej mieszkaniu kobieta wychodzi bez słowa do drugiego pokoju, by zalać się łzami. Najwyraźniej sama już obecność księdza jest dla niej nie do zniesienia i sprawia jej ból. Pewnego dnia zakrada się na plebanię i podgląda duchownego gdy ten bierze prysznic. Najgorszą krzywdę wyrządza jednak Jackowi gdyż męża wykorzystuje tylko do zaspokojenia własnych potrzeb. To tu widzimy jak Agata tłumi emocje. Nie potrafi rozmawiać, odtrąca dotyk męża wyładowując się w miłosnym akcie. Namiętność skrywana na co dzień w jej ciele skierowana jest do księdza. Już obsesyjnie i niebezpiecznie zbliża się do granicy. Skąd ta fascynacja? Możemy jedynie zgadywać. Dalsze nieracjonalne postępowanie Agaty może zniszczyć jej rodzinę. Jej córka wyczuwa, że jej rodzice nie mają z sobą kontaktu, siedzi cicho jedząc obiad wysłuchując zdawkowej wymiany zdań. Jacek po nieudanej próbie porozumienia z żoną nazywa ją „zimną suką”. Ona nie wpuszcza go do swojego świata, mąż jest jej niepotrzebny, a wszelkie próby zbliżenia do niej kończą się niepowodzeniem.

zjednoczone stany miłości 3

Epizod II jest według mnie najciekawszy. Może to za sprawą dwojga aktorów – Magdaleny Cieleckiej i Andrzeja Chyry? Emocje głównej bohaterki prowadzą do tragicznego zakończenia, gdzie doprowadzona do ostateczności nie jest w stanie odsunąć się na bok i po prostu zniknąć. Już w pierwszych minutach widz poznaje Karola – ojca Wioli, miejscowego lekarza, który właśnie stracił żonę. W trakcie nabożeństwa żałobnego przygląda mu się wysoka, smukła blondynka – Iza. Po mszy mężczyzna tuli do siebie kobietę, która okazuje się być jego kochanką. Romans trwa 6 lat i zachowany jest w największej tajemnicy. Kochankowie spotykają się potajemnie unikając miejsc publicznych. Teraz gdy odeszła żona Karola, mężczyzna zaczyna mieć wyrzuty sumienia i pragnie chronić córkę. Iza to dyrektorka szkoły, osoba poważana i wykształcona, zawsze elegancko ubrana i uczesana. Zewnątrz zimna i surowa, zdaje się być pogubiona we własnych myślach. Łaknie ciepła i miłości dlatego tak bardzo przeżywa, gdy mężczyzna, z którym łączył ją romans odsuwa się bez słowa. Karol myli się jednak, jeśli myśli że uniki, lekceważenie czy ostatecznie spokojna rozmowa w restauracji dadzą mu upragniony spokój. Iza nie mogąc pogodzić się z odtrąceniem, czuje się upokorzona. Przecież nie chciała nic w zamian i godziła się na wszystko, byle tylko on był i byle ją kochał. A ten bydlak tak po prostu jej oznajmia, że to koniec! Te negatywne emocje przysłaniają Izie zdrowy rozsądek i wciąga w ten świat niewinne dziecko – córkę Karola. W trakcie jednej z przerw podrzuca do plecaka Wioli zdjęcie, na którym obejmuje ją ukochany mężczyzna. Jak nietrudno się domyślić Karol odkrywa fotografię i rozwścieczony zjawia się pod drzwiami mieszkania byłej kochanki. Gdy Iza otwiera drzwi spotyka ją mocny cios. Karol dosłownie uderza ją z pięści w twarz nie przebierając w słowach. Ostra wymiana zdań kończy się gwałtownie. Mężczyzna oznajmia krwawiącej kobiecie, że zabije ją jeśli spróbuje jeszcze raz zbliżyć się w taki sposób do Wioli. Dziewczynka i tak już cierpi po utracie matki. Ojciec zwyczajnie pragnie uchronić dziecko przed jeszcze większym bólem. Czy zdawał sobie sprawę w co się angażuje, rozpoczynając w ogóle romans z tą kobietą? Przecież jest dorosły, by wiedzieć że to nie może się skończyć dobrze. Czy jest tak do końca niewinny? Dlaczego u cholery szukał pocieszenia w ramionach innej podczas gdy w domu czekała jego żona Maria? Jakie były ich relacje? Tego z filmu się nie dowiemy.

Zbliżamy się do końca epizodu Izy i Karola. Iza odziera siebie samą z godności decydując się na szybki seks w obskurnej łazience z jednym z jej byłych uczniów po przypadkowym spotkaniu. Dowiaduje się od chłopaka, że nie przepuściła go do następnej klasy i przez nią stracił rok nauki. W tym momencie już zdajemy sobie sprawę, że upodlona kobieta jest zdesperowana i przekroczyła wszystkie swoje granice. W następnej scenie widzimy jak szanowana dyrektorka szkoły proponuje Wioli, że zawiezie ją do domu. W samochodzie pali papieros za papierosem i nerwowo szarpie kierownicą, w pewnym momencie skręca i zatrzymuje się nad jeziorem gdzieś w okolicy lasu. Widać, że nie ma tu żywej duszy. W pewnej chwili dźwięk zanika. Widzimy tylko usta, które bezgłośnie krzyczą i niedowierzanie na twarzy dziewczynki. Czy dowiedziała się o romansie ojca? Czy wie, że to wszystko zdarzyło się jeszcze przed śmiercią jej matki? Co jeszcze mogła jej powiedzieć w nerwach Iza? Wiola szybko ucieka z płaczem z auta. Jezioro skute jest lodem, ale widzimy że lód jest zbyt cienki, by wytrzymał pod ciężarem człowieka. Rozedrgana dziewczynka biegnie przed siebie chcąc jak najszybciej uciec od Izy. Kobieta stoi na brzegu i obserwuje jak lód łamie się, a Wiola znika pod powierzchnią lodowatej wody. I jakby tego było mało, czy nie mrozi nas bardziej widok niewzruszonej kobiety, która ani drgnie i w spokoju patrzy w jeden punkt?

zjednoczone stany miłości 4

Epizod III – jest typ osób, które nie rzucają się w oczy. Stanowią tło, a raczej czują się tłem, nikomu niepotrzebnym, zbędnym balastem, ukrywają swoje prawdziwe ja. Taką osobą wydaje się być Renata (Dorota Kolak) – około sześćdziesięcioletnia nauczycielka języka rosyjskiego ucząca w tej samej szkole, której dyrektorką jest Iza. Widzimy zresztą scenę, w której pani dyrektor dziękuje za lata pracy Renacie mówiąc, że „i tak pracowała już za długo”. Ostatnie nadające sens życiu zajęcie odeszło więc w niepamięć i kobieta musi zmierzyć się z jeszcze większą ilością wolnego czasu. Zamknięta w swoim mieszkaniu w starym bloku, nie co zdziwaczała pani, której jedynym towarzystwem są ptaki. Ptaki te bez przerwy ćwierkają, a ich właścicielka pozwala im nawet chodzić po stole w trakcie posiłku. Renata także skrywa przed światem sekret – przeżywa fascynację młodą sąsiadką. Zdaje się, że nie jest to świeże uczucie – dokładnie wie, czym zajmuje się siostra Izy i gdzie oraz o której można ją spotkać. Renata za wszelką cenę usiłuje się dostać na lekcje wodnego aerobiku, które prowadzi szczupła dziewczyna. Gdy słyszy o braku wolnych miejsc, podejmuje nieudaną próbę przekupstwa. Jej myśli są tak skoncentrowane na sąsiadce, że wymyśla podstęp, by zbliżyć się do niej. Kiedy słyszy odgłos kroków dziewczyny odbijający się echem po klatce schodowej pozoruje swój upadek rozbijając przy tym z hukiem szklaną butelkę mleka i rozsypując zakupy. Skutkuje natychmiast – filigranowa blondynka z troską zajmuje się „obolałą” Renatą, pomaga jej wnieść zakupy, zjada z nią kolację, pomaga się przebrać widząc poplamione (umyślnie) ubranie, dowiaduje się, że sąsiadka z naprzeciwka dokładnie zna rok i miesiąc, w którym wprowadziła się do bloku. Renata myśli, że to wszystko zbliży ją na stałe do młodej, atrakcyjnej kobiety. Próbuje się zaprzyjaźnić, zagaić jakoś pokonując nieśmiałość i kiedy widzi w szkole obiekt swojej fascynacji, udaje się jej wzbudzić współczucie na tyle, że dziewczyna zabiera ją na basen. Młoda instruktorka zauważa tę samotność i pragnienie towarzystwa i chyba dlatego proponuje Renacie również możliwość uczestnictwa w lekcjach tańca, których udziela przyszłym młodym parom. Młoda sąsiadka zaprasza starszą kobietę do walca i pokazuje podstawowe kroki. Widzimy na twarzy Renaty niesamowite wzruszenie. Ale dla dziewczyny jest to tylko znajomość. Czy w pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że zainteresowanie jej osobą jest odrobinę dziwne? Może poczuła się osaczona kolejnymi zaproszeniami na wspólną kolację? Rzuca od niechcenia, że przyjdzie później, ale oczywiście nie zjawia się rozwścieczając tym samym Renatę czekającą odświętnie ubraną przy kolacji, którą przygotowała specjalnie dla niej. Jak twierdzi, by podziękować za pomoc tamtego dnia, gdy upadła.

zjednoczone stany miłości 6Epizod IV – łączy się z częścią III najbardziej gdyż to właśnie Marzena (Marta Nieradkiewicz) jest młodą sąsiadką, która wzbudza tak silne uczucia Doroty. Ona również jest nieszczęśliwa. Była uczestniczka konkursów piękności z aspiracjami na modelkę jest bardzo samotna. Tuż po ślubie jej mąż wyjechał do pracy za granicę. W jednej z rozmów z siostrą Izą mówi, że nie pamięta jak wygląda jej ukochany gdyż nie widziała go już ze trzy lata. Pogrążona w marzeniach o modelingu i wielkim świecie, fanka Whitney Houston (dobór muzyki na zajęciach oraz duży plakat nad łóżkiem), zajmuje się udzielaniem lekcji tańca dla dzieci, aerobiku dla kobiet, wodnej gimnastyki dla podstarzałych Niemek czy uczeniem pierwszego tańca przyszłych nowożeńców. Z burzą blond loków, figurą oraz lekkością baletnicy, staje się obsesją swojej sąsiadki, która widzi w niej obiekt seksualny i darzy ją uczuciem wręcz zaborczym. Opuszczona przez męża, uwięziona w czterech ścianach nie stroni od alkoholu, który tłumi smutek i pozwala na chwilę zapomnieć. Łączy ją silna relacja z siostrą Izą, jednak nie wiemy czy ma świadomość romansu starszej siostry z wdowcem, czy zwierzają się sobie. Marzena upatruje swoją szansę na karierę gdy dowiaduje się, że do miasteczka przyjechał fotograf, który może zrobić zdjęcia do portfolio. Umawia się z nim na sesję zdjęciową, ale i tu nieodłącznym elementem staje się alkohol i dziewczyna w końcu zasypia upojona na sedesie we własnej łazience. Fotograf, który bynajmniej nie ma czystych zamiarów wykorzystuje nieprzytomność dziewczyny i masturbuje się nad jej roznegliżowanym ciałem wcześniej pozbawiając jej czarnej sukienki, w której pozowała do zdjęć. Zostawia dziewczynę z nasieniem na brzuchu i wychodzi niezauważony. Ale czy na pewno nikt go nie widział?

Po dłuższej chwili drzwi mieszkania otwierają się i widzimy Renatę. Kobieta doskonale wiedziała, że Marzena ma gościa, wyglądała przez balkon i zauważyła jak ta dwójka zmierza do drzwi wejściowych klatki schodowej. Trudno powiedzieć co zdenerwowało ją bardziej – to, że Marzena nie zjawiła się na jej zaproszenie, czy to że w jej domu gościł mężczyzna. Podkochująca się w młodej kobiecie Renata, widząc bezwładne ciało śpiącej dziewczyny i ślady nasienia – zaczyna zmywać z dziewczyny całą nieczystość, całuje dłoń po czym bezszelestnie wychodzi. Jej głęboko skrywany na co dzień homoseksualizm i związana z tym samotność ujawniają się najbardziej w ostatnim kadrze, kiedy to widzimy nagą Renatę, leżącą na kanapie w jej własnym mieszkaniu zapewne oddającą się swoim fantazjom. Napisy końcowe następują tuż po przebudzeniu Marzeny. Dziewczyna zrzuca z siebie dosłownie konsekwencje zeszłego wieczoru, nie ma siły wstać. Nigdy się nie dowie co miało miejsce. Ciężko powiedzieć jak potoczą się jej losy.

zjednoczone stany miłości 1

Zjednoczone Stany Miłości to kino niełatwe i nie dla każdego widza. Uczucie smutku, niepewności i samotności jest tu dojmujące. Być może odbiorca powinien zadać sobie pytanie, czy bohaterki poszczególnych epizodów kiedykolwiek próbowały wydostać się z życia, które im nie odpowiada? Historia ukazana jest zaraz po upadku komuny, a więc w czasie gdzie homoseksualizm był tematem tabu, a Polska dopiero wstawała na nogi po okresie PRL-u. Szare blokowiska i ciasne, skromne mieszkania podkreślają tu idealnie poczucie odosobnienia i zagubienia. W czterech ścianach rozgrywa się dramat kobiet tak różnych pod względem wieku, wyglądu czy też stanu cywilnego, a tak podobnych poprzez przeżywane emocje, namiętności i wewnętrzny konflikt.

Ten wszechobecny feminizm objawia się w czymś jeszcze – mianowicie sprowadzeniem mężczyzny do nic nieznaczącego, zbędnego podmiotu – służącego do wyładowywania seksualnych frustracji (Agata) lub zapewniającego dobrobyt (Marzena). Mężczyźni się nie liczą, są naiwni i głupi, niczego się nie dowiedzą bo ich kobiety z nimi nie rozmawiają. Mężczyzna nie tylko nie ma tu nic do powiedzenia, ale również staje się ofiarą (Karol), a w tragicznej konsekwencji swoich decyzji zemsta kochanki koncentruje się na dziecku, które nie jest niczemu winne (Iza). Wreszcie samotna, odrobinę ekscentryczna na oko sześćdziesięciolatka, która pożąda skrycie młodszej sąsiadki, gniewa się gdy ta przyprowadza do mieszkania mężczyznę po czym wykorzystuje zastaną sytuację (Renata).

W filmie jest wiele nagości. Nie takiej jaką możemy ujrzeć w idealnych hollywoodzkich produkcjach, ale tej naturalistycznej obnażonej często z jakichkolwiek walorów estetycznych. Widzimy młode, jędrne ciała obok ciał osób starszych już nie tak idealnych, na które działa siła grawitacji. Kobiety nie noszą makijażu, a jeśli już to jest on dyskretny. W kiczowatym ubiorze i i napuszonych fryzurach widać echo lat osiemdziesiątych. Widzimy w bliskich ujęciach każdą zmarszczkę, każdy grymas na twarzy i łzę, która toczy się po policzku. Reżyser nie boi się nagości, a właściwie nią epatuje, używa jej do ukazania emocji bohaterów. Sceny miłosne są tu bardzo realistyczne i ludzkie. Bohaterowie nie ukrywają swojej nagości – widzimy ich w zwykłych czynnościach takich jak kąpiel, potrzeba fizjologiczna czy też ubieranie się. Wszystko to sprawia wrażenie, że czujemy się skrępowani i jesteśmy jak podglądacze, którzy przez wizjer patrzą na życie sąsiadów.

zjednoczone stany miłości 7

Film chwilami dłuży się i omija wszelkie wyjaśnienia – nie zrozumiemy zachowania kobiet, pobudek jakie nimi kierują, niewiele jest powiedziane o ich przeszłości, a na pytanie czy jesteś szczęśliwa? odpowiadają tak choć wszystko w nich krzyczy. Epizod z Agatą i jej nieuzasadnioną aczkolwiek bardzo obsesyjną fascynacją młodym księdzem, pozostawia największy niedosyt. Widz może jedynie zastanawiać się co sprawiło, że to właśnie w nim ulokowała swoje uczucia. Może to rutyna dnia codziennego wyzwoliła w niej właśnie te fantazje i wszystko to dzieje się w jej głowie? Agata często przypomina rozkapryszoną nastolatkę (chowa się sama w pokoju lub łazience, odchodzi bez słowa w trakcie obiadu, zachowuje się nieracjonalnie). Widzimy w niej silną potrzebę buntu i wyrwania się z rzeczywistości, w której żyje.

Oglądając Zjednoczone Stany Miłości odniosłam wrażenie, że wszyscy są nieszczęśliwi. Wyprana kolorystyka, szare bloki i resztki stopniałego już śniegu potęgują tylko to wrażenie. W mieszkaniach widzimy pozostałości PRL-u – liczne meblościanki, boazerię w kuchni i zielone paprocie. Życie w nieznanym z nazwy miasteczku jest szare, ponure, a poza pracą, obowiązkami i niedzielną mszą społeczność ma niewiele do robienia. Widzimy nieszczęśliwych, strapionych i często młodych przecież ludzi odczuwających głęboki żal za tym co było, niepotrafiących podjąć decyzji, które mogłyby odmienić życie na lepsze. Każda z kobiet w poszczególnych epizodach przecież o czymś marzy. Wasilewski skupia się głównie na negatywnych uczuciach takich jak lęk, wstręt do samego siebie, zagubienie. Od swoich aktorów wymaga wiele -sceny są odważne, wymagają kompletnego pozbycia się odzienia i wstydu oraz odnalezienia w sobie ogromu emocji i namiętności, by widz uwierzył w historię dziejącą się na ekranie. To aktorstwo jest tu najmocniejszym punktem. Aktorzy nie grają postaci, tylko nimi są. Ich kreacje są niesamowicie dojrzałe, wyważone i dobrze przemyślane.

Moja ocena:
 Zjednoczone stany milosci (2016) on IMDb

Inne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *