6 powodów dla których Przyjaciółki to najlepszy babski serial

Babski serial nie jest wcale pojęciem negatywnym. Jak dla mnie jest to po prostu odskocznia od codziennych trosk. Jasne, że najchętniej oglądam zagraniczne superprodukcje typu Wikingowie, Peaky Blinders czy Narcos, ale każdy chyba ma coś swojego. Coś co ogląda zwyczajnie dla przyjemności. Nigdy nie lubiłam tasiemców w stylu Na wspólnej, Klan czy Pierwsza miłość. Powodów jest kilka – po pierwsze za dużo się dzieje. Jeśli serial ma kilka tysięcy odcinków i leci codziennie oprócz weekendu musi się chwytać niebezpiecznie niedorzecznych wątków. Po jakimś czasie twórcom brakuje pomysłów i próbują przykuć jakoś uwagę widza. Zazwyczaj kończy się to niezbyt dobrze. Na pewno czułabym przesyt. Po drugie można się natknąć na wiele żenujących scen (np tę: Maciek, Maciek co się stało? Łazienka jest zamknięta! – internet nie zapomina). Po trzecie w większości przypadków razi drewniane aktorstwo.

Na fali popularności Seksu w wielkim mieście (1998-2004) i my na rodzimym podwórku próbowaliśmy stworzyć serial o kobietach i dla kobiet. Tylko czy ktoś jeszcze pamięta o Klubie szalonych dziewic (2010) z Dereszowską i Przybylską w obsadzie? Kiedyś była Magda M. (2005-2007) oraz serial Szpilki na Giewoncie (2010-2012) jednak oba formaty już dawno zakończyły swoją emisję. Przyjaciółki zaś to bardzo udany serial (oczywiście zdarzają mu się słabsze momenty), który gości na antenie już od 12 sezonów. I właśnie potwierdzono następny. Od 2012 roku w każdy czwartek śledzimy perypetie czterech przyjaciółek Zuzy (Anita Sokołowska), Ingi (Małgorzata Socha), Patrycji (Joanna Liszowska) i Ani (Magdalena Stużyńska). Oto powody dla których ten serial jest naprawdę dobrą propozycją dla kobiet na jesienne wieczory.

1.Przyjaciółki są ładne – Tak, aktorki też. Mam na myśli estetyczną stronę serialu. Zmęczona po całym dniu patrzę sobie na miłe obrazki. A to ładne mieszkanie, a to ładne ubrania, a to ładny makijaż, a to ładną kawiarenkę. Twórcy serialu wyszukują ładne lokalizacje i Warszawa wydaje się być tu miastem otoczonym z każdej strony zielenią i parkami, a zimą zawsze prószy śnieg. Są też ładne zdjęcia i ładne piosenki oddające nastrój jaki akurat panuje w świecie przyjaciółek.

2.Przyjaciółki to przyjaciółki – babki, które trzymają się razem. Mogą na siebie liczyć, wspierają się w trudnych chwilach, potrafią cieszyć się swoimi sukcesami, a czasem zrobią coś spontanicznego (np wsiadają w auto i jadą z Warszawy nad morze podejmując tę decyzję bez większych przemyśleń). Każda z nich ma swoje życie, ale regularnie spotykają się na babskich wieczorach przy lampce wina. To kobiety, z którymi mogłabym się zaprzyjaźnić. Są sympatyczne, silne oraz zaradne. Jasne, że w wyniku scenariuszowych szaleństw mają wiele problemów a to z facetami, a to z dziećmi, to ze zdrowiem czy też w pracy. I tej dramy jest ostatnio faktycznie troszkę za dużo, niemniej aktorki są w swoich rolach autentyczne i miło się na tę przyjaźń patrzy, a także można w nią uwierzyć.

3. Przyjaciółki to także postaci drugoplanowe – śmiem twierdzić, że drugi plan jest równie dobry, co pierwszy. Interesujące role wykreowali tutaj przede wszystkim Marcin Korcz (Dagmar), Paweł Deląg (Wiktor), Agnieszka Sienkiewicz (Dorota), Elżbieta Jarosik (Ela), Bartek Kasprzykowski (Paweł) oraz Dorota Kolak (Stefa). Dzięki tym postaciom serial jest jeszcze barwniejszy i ciekawszy, a ich perypetie śledzi się z równie dużym zaangażowaniem, co głównych bohaterek. Dagmar wprowadza sporą dozę luźnego humoru, Wiktor Jeleński to postać wielowymiarowa i skomplikowana miotająca się między miłością, a nienawiścią i łatwo popadająca w furię, teściowa Patrycji Ela to mistrzyni ciętych ripost znana z tego, że mówi co myśli, a Dorota to kobieta petarda pełna sprzeczności i energii, którą mogłaby obdarzyć kilka osób. Zresztą jej pojawienie się w życiu przyjaciółek następuje w sposób bardzo nietypowy – no bo czy kumplujesz się z kobietą, która odbiła ci właśnie męża?

4.Przyjaciółki darują sobie feministyczny manifest – na fali #metoo zauważam spadek jakości wielu historii. Antagonizowanie mężczyzn jest dla mnie niepotrzebnym i przykrym zabiegiem chcącym się zwyczajnie przypodobać pewnej grupie społecznej, która z prawdziwym feminizmem nie ma zbyt wiele wspólnego, a robi wokół siebie jedynie dużo szumu (spójrzcie co zrobiono z ostatnią serią House of Cards). Oczywiście są tu negatywne męskie postaci. Zdrady, porzucenie, podwójne życie to nic nowego, ale mamy tu też sporo nieprzyjemnych kobiecych bohaterek (matka Anki (biologiczna i adopcyjna), wredna koleżanka z kancelarii adwokackiej czy wreszcie psychiczna i niebezpieczna Wika, która daje się we znaki wszystkim czterem przyjaciółkom). Jeszcze jedno. W tym serialu nie wciska się na siłę mniejszości. Nie mam nic przeciwko mądrze wplatanym wątkom, ale w ostatnim czasie obowiązkowo umieszcza się pewne wydarzenia i postaci tylko po to, by być poprawnym politycznie i nie podpaść. Fryzjer „Jerry” grany przez Antoniego Królikowskiego, który był gejem był zabawną i epizodyczną postacią. Cieszę się, że ten serial póki co ominęła ta gorączka i mam nadzieję, że tak pozostanie.

5.Przyjaciółki są życiowe – czasem zbyt dużo tu dramatycznych chwil, ale cóż się dziwić – to serial. Natomiast nic, co przeżywają bohaterki nie jest obce kobietom z naszego otoczenia. Są tu zdrady, choroba, śmierć bliskich, nagłe wypadki, zgubne nałogi czy problemy z zajściem w ciążę. Nic co mogłoby dziwić współczesne panie. W wprawdzie w ostatnich sezonach mam wrażenie, że problemy w życiu bohaterek się nawarstwiają, ale jest to tylko jeden odcinek w tygodniu trwający około 45 minut tak więc nie razi to tak bardzo jak w przypadku seriali emitowanych codziennie.

6.Przyjaciółki dają od siebie odpocząć – nawet najbliżsi przyjaciele czasem potrzebują oddechu i spędzić trochę czasu osobno. Jeśli mowa o serialu składającym się z 12 sezonów (każdy z nich zawiera od 11 do 13 odcinków) pauza jest czymś naturalnym i potrzebnym. I tak między kolejnymi seriami twórcy fundują nam wielomiesięczne przerwy. Ostatni odcinek zazwyczaj kończy się nagłym cliffhangerem, a widz zastanawia się jak to się wszystko skończy. I to jest ogromna siła Przyjaciółek. Trzymanie w niepewności do kolejnej odsłony. Dlatego osobiście czekam na kolejny sezon gdyż mam tak duży niedosyt i potrzebę dowiedzieć się, co się faktycznie wydarzyło. Jest to przemyślany ruch producentów i zapewnia temu serialowi dużą oglądalność i popularność w social mediach.

Tak więc jeśli masz ochotę na niezobowiązujący seans po ciężkim dniu i potrzeba Ci czegoś lekkiego i relaksującego na długie, chłodne wieczory serial Przyjaciółki może być tym, czego szukasz. Oczywiście pod warunkiem, że nie oczekujesz od tego typu historii karkołomnych zagadek, porywających intryg i brawurowej akcji (choć czasem i tego nie brakuje). To solidnie zrealizowany serial o kobietach i dla kobiet (choć pewnie ma swoich fanów także wśród mężczyzn). Razem z bohaterkami możemy przeżywać problemy, cieszyć się z sukcesów i wzruszać w trudnych momentach. Nie zawsze wszystko musi być na poważnie i ja lubię tę moją małą odskocznię. A Wy macie serial, który stanowi dla Was przede wszystkim rozrywkę i oderwanie od rzeczywistości? Chętnie je poznam.

Inne wpisy

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *