Orson Welles – Geniusz, Gigant, Globtrotter…Gbur?

Orson Welles

Urodzony w miasteczku Kenosha 6 maja 1915 roku George Orson Welles stanie się legendą już za życia. Będzie powodem, dla którego wielu ówczesnych i współczesnych reżyserów sięgnęło po kamerę. Stanie się inspiracją dla innych aktorów, przetrze dlań ścieżki. Welles – bezkompromisowy twórca, kontrowersyjny jak na czasy w których tworzył, zawsze szedł pod prąd, wyznaczał trendy, przeprowadzał eksperymenty na sobie i widzu kpiąc sobie z konwenansów. Obywatel świata jak piszą jego biografowie. Bezdomny bo nigdzie nie czuł się jak w prawdziwym domu gdzie mógłby czuć wewnętrzny spokój. Upragnione Xanadu nigdy nie zostało odnalezione (o tym co to za miejsce w dalszej części tekstu). Ameryka była dla niego krajem tak bliskim, a jednak zupełnie obcym. Dlaczego najczęściej twórcy i ich dzieła w pełni doceniani są dopiero u schyłku życia lub po śmierci?

Duże dziecko

Genezy problemów w dorosłym życiu należy dopatrywać się w trudnym dzieciństwie Orsona. W małym miasteczku Kenosha w stanie Wisconsin jakieś 80 km od Chicago nie za wiele się działo, a jego rodzina wiodła raczej zwyczajne życie. Przy porodzie chłopiec ważył już sporo bo 4,5 kg, a gdy miał 3 latka wyglądał na 5. Przybierał na wadze zaskakująco szybko, co już we wczesnych latach dało się we znaki powodując spore problemy z kręgosłupem i chodzeniem. W tamtych czasach, a było to w latach 20 ubiegłego wieku nie było to schorzenie, któremu poświęcano by czas wożąc dziecko do lekarzy. W wieku szkolnym nabawił się płaskostopia, jego dłonie były bardzo duże, krok powolny dlatego też dzieciaki nie przepadały za jego towarzystwem, a nawet się go bały. Nie miał więc przyjaciół czy nawet kolegów.

Orson Welles w dzieciństwie

Jednak znamienne było coś jeszcze – coś, co wyróżniało go spośród innych dzieciaków i dawało ukojenie w samotności – tęgi i bystry umysł. Bardzo szybko nabył umiejętność czytania i pisania, znał również nuty. Jego matka Beatrice wyszła za mąż w 1903 roku, była pianistką, a mały Orson już w wieku 7 lat grał pięknie na fortepianie i skrzypcach. Okazywał również spore zainteresowanie rysunkiem i szkicował w każdej wolnej chwili. Jego matka zmarła jednak przedwcześnie. Wątła, osłabiona licznymi chorobami odeszła gdy Orson Welles był zaledwie kilka dni po swoich 9 urodzinach. Cierpiała na zapalenie wątroby co oznaczało poważne komplikacje zdrowotne.

Ojciec Richard miewał liczne kochanki i dużo pił lecz podobnie jak syn odznaczał się wyjątkowymi umiejętnościami. Był wynalazcą (światło w pierwszych samochodach), ekscentrykiem, który szczycił się tym, że posiadał własną markę włoskich cygar ponoć zwaną Dick Welles, zapalonym hazardzistą. Praktycznie nigdy nie było go w domu. Również ojciec zmarł przedwcześnie co sprawiło, że przed ukończeniem 16 roku życia Orson stracił oboje rodziców. Szybko musiał stać się samodzielny. Ojciec zmarł na niewydolność serca, ale miał również trwale uszkodzone nerki – była to konsekwencja długoletniego alkoholizmu.

Właściwie małżeństwo państwa Welles wisiało na włosku kiedy Orson miał zaledwie 3 latka. W życiu przyszłego reżysera pojawił się wkrótce ojczym Dr Bernstein – lekarz rosyjskiego pochodzenia. Odtąd zarówno w dzieciństwie jaki w dorosłym życiu nazywać go będzie pieszczotliwie Dadda. Bernstein zastąpi chłopcu ojca.

Brzydka prawda

W tej słodko-gorzkiej historii kryje się jednak mały, niepokojący szczegół. Orson nie był jedynakiem choć tak się zachowywał. Żył tak jakby nie miał brata. A starszy od niego Richard (imię pierworodny otrzymał po ojcu) jak najbardziej był prawdziwy. Na swoje nieszczęście bardzo niezdarny, fajtłapowaty, uznany za całą swoją rodzinę za porażkę. Ponadto został wydalony ze szkoły Todd School Woodstock w stanie Illinois gdzie jego młodszy brat odnosił później sukcesy. Można również z nielicznych źródeł wyczytać informację, że przez kilkanaście lat był leczony psychiatrycznie w ośrodku Kauakee Institute – został uznany za niepoczytalnego. O czym świadczą te słowa Orsona Wellesa w odpowiedzi na pytanie o Richarda?

Nie mówię o nim. Następne pytanie proszę.

Bracia przez całe życie byli dla siebie jak obcy.

Tymczasem Orson Welles wyrósł na mądrego dzieciaka. Już w wieku 10 lat zdał testy psychologiczne do szkoły, z pamięci cytował pisarzy Oscara Wilde i Voltaire. Był o wiele dojrzalszy od swoich rówieśników. Na szkolnych korytarzach poważny wygląd podkreślał poważnym ubiorem nosząc czarny szal z jedwabiu. Szeptano o nim, że jest dorosłym zamkniętym jeszcze w ciele dziecka, choć dziecko wyglądało na o wiele starsze niż w rzeczywistości. Todd School w Woodstock była szkołą dla wyjątkowo uzdolnionych chłopców na wzór angielski. Tam poznał jedynego przyjaciela – Rogera Hilla, syna założyciela szkoły i dyrektora. Przyjaźń ta będzie trwała praktycznie do końca życia reżysera.

Szaleństwa pana Wellesa

Dochodzimy wreszcie do momentu, w którym Orson zainteresuje się aktorstwem. W szkolnych przedstawieniach wcieli się zarówno w postać Maryi, Józefa jak i Judasza. Sam projektował scenografię, grał w szkolnym teatrze Kasjusza i Antoniusza. Jego postawny i poważny wygląd przyczynił się nawet do tego, że został zdyskwalifikowany w jednym z konkursów. Jurorzy myśleli, że w konkurencji dla dzieci wziął udział pełnoletni. A Orson miał wtedy zaledwie 14 lat choć wyglądał na 18.

Miał już jakieś 182 cm wzrostu i ważył 81 kg. Za pieniądze po ojcu mógł podróżować w miejsca, o których niejedni mogli tylko pomarzyć. Chiny, Hong Kong, Europa stały przed nim otworem. Sprytnie wykorzystywał fakt, że wygląda na starszego. Poważny wygląd pomagał mu w małych oszustwach i w trakcie podróży podawał się za osobę pełnoletnią. Zwiedził także Wyspy Aran i Dublin w Irlandii. W trakcie podróży udało mu się dostać angaż w teatrze w sztuce Jew Suss. Tam pokazał szerszej publiczności talent i zamiłowanie do show. Plotka głosi, że w podróży po Hiszpanii zapałał miłością do walk byków i sprawił sobie nawet jednego, czas poświęcając na oglądanie tej brutalnej rozrywki.

Orson nie próżnował. W czasach szkolnych organizował festiwale teatralne, a w wieku już 19 lat wyreżyserował własną sztukę. Dość młodo się zakochał i poślubił początkującą, aspirującą aktorkę Virginię Nicholson. Razem zagrali w sztuce Hearts of Age gdzie wcielili się w parę staruszków u jesieni życia. Potem przyszło uznanie w postaci występów na Broadwayu. Tam w 1935 roku wypatrzy go nie kto inny, a wielki producent filmowy John Houseman, z którym do samego końca będzie go łączyła burzliwa relacja.

Orson z żoną Virginią

Głos, którego nie da się zapomnieć

W tym samym czasie tubalny głos Orsona Wellesa słyszany był również w radio. Za odcinek z Josephem Cottenem młody chłopak otrzymywał 18,50 dolara za odcinek. Radio pokochało tego młodzieńca, a on tę miłość odwzajemniał. Wkrótce występował w programach i słuchowiskach o historii Ameryki, w operach mydlanych czy reklamach. Do 1939 roku zarabiał już 1,500 dolarów w tydzień. Jego audycji i wyjątkowego głosu słuchał sam Ernest Hemingway.

Pierwsze kontrowersje pojawiły się wraz ze sztuką Makbet. Orson Welles zrobił to po swojemu. Trzeba pamiętać że było to jeszcze przed latami 40 XX wieku. Sztuka ta była jak na tamte czasy przedziwna. Akcja rozgrywała się w dżungli, nad którą górował ogromny pałac. Wszędzie były afrykańskie, plemienne maski. Widzowie jeszcze nigdy nie widzieli czegoś takiego na żywo w teatrze. Można śmiało powiedzieć, że Welles był pierwszym, który tak świeżo podchodził do znanej już od wieków twórczości Szekspira. Na scenie wyłonili się bębniarze o czarnej skórze. Można tylko podejrzewać jaki szok wywołało to u targanych uprzedzeniami rasowymi Amerykanów. A Welles uważał czarnoskórych za nowe światło i powiew świeżości na scenie.

Poszedł o krok dalej. Na scenie zastosował sztuczki magiczne, welurowe zasłony, różne efekty dźwiękowe, ciekawe i nietypowe oświetlenie, a skorupy kokosa uderzane jedna o drugą udawały galop koni. Miały miejsce niespotykane dotąd rzeczy – wybuchy i eksplozje. Publiczność piała z zachwytu.

Zresztą Orson Welles wprost uwielbiał szokować. Gdy już pod szyldem własnego teatru Mercury wystawił swoją wersję Juliusza Cezara osadzoną w Europie faszystowskich Niemiec i Włoch bez jakiejkolwiek scenografii, po raz kolejny zadziwił widzów swoją śmiałą wizją. Jego aktorzy mieli na sobie tylko ciemnozielone żołnierskie mundury. Wszystkie te sukcesy zbiegły się z narodzinami pierwszego dziecka – córki. Dziewczynka otrzymała męskie imię Christopher bo miała być chłopcem. Ciężko wyobrazić sobie uczucia małej dziewczynki, do której zwracano się takim imieniem. A Orson podobnie jak jego własny ojciec w żadnym wypadku nie był rodzinny. Miewał także kochanki, a najczęściej były to rosyjskie baleriny. Wśród jego miłostek można wymienić także Geraldine Fitzgerald aktorkę znaną z Wichrowych Wzgórz (Wuthering Heights, 1939).

Tymczasem o artyście prasa pisała tak.

Błyskotliwy, rozpuszczony, lubiący sobie dogadzać, chciwy, okrutny, ale przez to fascynujący.

Nie mógł mieć lepszej opinii. Okrucieństwo i czarne poczucie humoru poznali również jego słuchacze gdy w Noc Halloween dopuścił się żartu, który dzisiaj wielu nazwałoby prankiem. Wykorzystując to, że radio było tak naprawdę jedynym środkiem przekazu, w dodatku mocno pobudzającym wyobraźnię za sprawą licznych audycji i seriali, Orson nabrał słuchaczy, że ziemia została zaatakowana przez Marsjan. Choć dziś wydaje się to być nieprawdopodobne, jego przerażenie w głosie i poważny ton spowodowały korki w ruchu ulicznym i liczne ataki paniki. Przerażeni słuchacze wydzwaniali do rozgłośni radiowej. Żart Orsona dowiódł ignorancji, braku edukacji wielu ludzi, tego jak łatwo mogą zostać zmanipulowani. Welles napawał się tym. To ciekawe, ale zdarzenie to zostało nawet opisane w książce autorstwa Hadleya Cantrilla.

W trakcie słuchowiska Wojna światów (War of the Worlds, 1938)/źródło: Hulton Archive/Getty Images

W owym czasie Orson był już większej postury, miał już 192 cm wzrostu, a w wieku 23 lat na koncie 8 wyreżyserowanych sztuk teatralnych. Jego mentor, ale jak później się okaże także i wielki rywal John Houseman nie będzie miał o nim dobrego zdania. Mówił:

młodo zaczął i młodo skończy i pewnie zaszyje się na jakiejś wyspie.

Nie mógł się bardziej pomylić. Niestety nadchodziły inne problemy, mianowicie wstrzymane wypłaty dla aktorów, co spowodowało awanturę z Housemanem w słynnej restauracji Chasen gdzie Orson dał upust swojemu temperamentowi rzucając podgrzewaczem do naczyń w zasłonę podpalając tym samym materiał. Zresztą to nie jedyny tego typu incydent z udziałem gwiazdora. Czasem w rolę wchodził tak mocno, że nie potrafił zrezygnować z niej poza teatrem rzucając np monetami w twarz rozmówcy.

Orson z Dolores Del Rio

Być może jestem już w dobrym miejscu, by wprowadzić moich czytelników w świat najważniejszego dzieła Wellesa Obywatela Kane’a (Citizen Kane, 1941). W owych czasach Orson rozwodził się już z pierwszą żoną. Jego nową wybranką serca została 10 lat starsza Dolores Del Rio, urodziwa Meksykanka, którą ujrzał w filmie Rajski ptak (Bird of Paradise, 1932). Ogromne wrażenie zrobiła na nim scena, w której pływała całkowicie nago. Kochankowie uwili sobie nawet miłe gniazdko – mały domek w górach gdzie odbywały się schadzki. Rozpoczęła się też sądowa batalia i walka byłej żony o alimenty na małą Christopher.

Obywatel Kane

Jego najsłynniejsze dzieło snuje historię życia i kariery magnata prasowego Charlesa Fostera Kane’a. Jak wiele autobiograficznych wątków znajduje się w filmie Obywatel Kane? Zaskakująco dużo. To odwet na jednym z największych magnatów prasowych w Ameryce, Williamie Randallu Hearst za często niepochlebne recenzje i utarczki słowne. Hearst na łamach swojej prasy nazywał Orsona komunistą. Podobnie jak filmowy Kane, Hearst był bogaczem, związany był z prasą, miał ambicje polityczne i nie stronił od blondynek. Jego kochanka uwielbiała w wolnej chwili układać puzzle co również ma swoje znaczenie w filmie. Ale Kane to nie tylko Hearst, ale także sam Welles. Aktor pragnął własnego Xanadu (z definicji jest to obszar na powierzchni Tytana, księżyca Saturna, natomiast oznacza to po prostu zaciszne miejsce, raj na ziemi, w którym można odnaleźć spokój).

Co warto podkreślić fikcyjna redakcja gazety The Inquier to jego ukochany teatr Mercury. Podobnie jak Orson Kane nie myśli o dziecku (syn bohatera filmu zginął w wypadku samochodowym). Prawdą jest, że Welles nie dbał o córkę, ważne były kolejne przedsięwzięcia i projekty. Stał się odludkiem, naczelnym buntownikiem zepsutego Hollywood. Obywatel Kane to policzek dla Hearsta, ale także satyra na Amerykę jaką znał.

Kadr z filmu Obywatel Kane z 1941 roku

Scenariusz filmu współtworzył Joseph L. Mankiewicz, który zaszył się na pustyni Mojave na odludziu, by mieć spokój w tworzeniu (o historii powstawania scenariusza Obywatela Kane’a więcej opowiada film Mank Davida Finchera z 2020 roku). Obaj panowie mieli ze sobą wiele wspólnego, ale ponad wszystko jeden podziwiał kunszt i warsztat tego drugiego. Gdy przyszło do realizacji scen Orson Welles ponownie zaskoczył. Studio było gigantyczne i wyglądało jak wielka, stara fabryka, zastosowano szerokokątny obiektyw, który pozwalał na uzyskanie głębi obrazu. Na obiektyw nakładano także fluorek magnezu, co dawało więcej światła i pole do uzyskania ciekawych efektów za jego pomocą.

źródło: RKO Radio Pictures/Photofest

Warto również przy okazji największego dzieła Wellesa wspomnieć o mrocznym i tajemniczym intro. W pierwszych sekundach widzimy zamek podobny do tego, w którym mieszka hrabia Drakula. Zamysł był taki, by widz wizualizował sobie mieszkańca zamczyska jako kogoś złego i osamotnionego. Mimo usilnych starań Hearsta który praktycznie zbojkotował premierę (posiadał wszak ogromne wpływy w prasie), krytycy nie posiadali się z zachwytu. Po 1 maja i premierowym pokazie w RKO Palace na Broadwayu recenzje brzmiały mniej więcej tak:

Orson Welles to najbardziej sensacyjny i ekscytujący reżyser w Hollywood.

Wiele uwagi reżyser poświęca tematyce macierzyństwa. Jest to widoczne nie tylko w Obywatelu Kane, ale również w innych jego dziełach. Relacje matki i syna okupione są bólem i ciężkimi przeżyciami. Kane dosłownie zostaje zdradzony przez matkę. Rodzicielka właściwie sprzedaje syna, opuszcza go wysyłając młodzieńca w daleką podróż. W kolejnym głośnym filmie Wspaniałość Ambersonów (The Magnificent Ambersons, 1942) syn w swej zaborczości nie pozwala owdowiałej matce na szczęście u boku innego mężczyzny. Ten gorzki wydźwięk mają niemal wszystkie sekwencje, w których pokazana została relacja między matką, a jej dzieckiem. Jak wiele żalu Welles musiał mieć – może do matki, może do Boga za to, że tak szybko go opuściła? Orson kreśli w swoich filmach obraz zimnej lub nieszczęśliwej matki. Nie zaznamy tu ani krztyny szczęścia, ciepła czy też pozytywnych emocji. Tylko smutek, mrok rozpacz i żal.

Podobnie reżyser traktuje wszelkie pojazdy. Samochody w jego filmach także późniejszych jak Dotyk zła z 1958 roku) wybuchają, zwiastują niebezpieczeństwo, wielkie nieszczęście i katastrofę. A przecież jego wciąż nieobecny, zdradzający matkę pijący ojciec związany był z przemysłem samochodowym. Utożsamianie tych maszyn ze złem ma korzenie w trudnym dzieciństwie, filmy niejednokrotnie stawały się więc terapią dla Wellesa. W swoich dziełach mógł zawrzeć ten motyw nie siląc się na tłumaczenia, nie był nikomu nic winien. Kluczowa była wolność w tworzeniu i tego się trzymał praktycznie przez całą swoją karierę.

Orson Welles w trakcie pobytu w Brazylii/ źródło: Metrograph

Samba de Janeiro i kolejne kontrowersje

Welles jako człowiek ciekawy świata zawędrował wkrótce także do gorącej Brazylii. Tam spędzał czas wśród lokalnej społeczności. Dostrzegł niemal od razu znaczący kontrast. Nie zważano na kolor skóry, biali spotykali się z czarnymi, ujrzał na własne oczy otwartość i gościnność jakiej nigdy nie zaznał w rodzimej Ameryce. Pokochał ten kraj do tego stopnia, że planował wielką premierę Wspaniałości Ambersonów właśnie w Brazylii. Gorące rytmy samby i piękne kobiety umilały mu wieczory.

Niestety jedno bardzo tragiczne wydarzenie odcisnęło piętno na nigdy nieukończonym, a kręconym tam filmie It’s All True (To wszystko prawda, 1942). W trakcie kręcenia jednej ze scen w skutek nieszczęśliwego wypadku utonął jeden z żaglarzy występujących w filmie Manuel “Jacare” Olimpio Meira. Wytwórnia RKO wypłaciła odszkodowanie jego rodzinie. To kładło cień także na oczekujących wtedy na premierę Ambersonów. Na Wellsie nie pozostawiono suchej nitki także z innego powodu – podczas gdy jego rodacy giną na wojnie, reżyser beztrosko zapuszcza wąs, bawi się w Ameryce Południowej i robi film o młodym rozpieszczonym mężczyźnie. W dodatku zapuszcza się w najbiedniejsze slumsy Rio de Janeiro. W opinii publicznej zawrzało, a dobra passa Orsona właśnie dobiegała końca.

Orson z Ritą Hayworth

Także płomienny romans Orsona i Dolores miał się ku końcowi, gdy związał się z inną pięknością – wtedy aktorką na absolutnym topie, prawdziwą gwiazdą Hollywood Ritą Hayworth. Nie minęło wiele czasu jak słynna para postanowiła się pobrać. Ślub odbył się 7 września 1943 roku w Santa Monica. Wkrótce Rita zaszła w ciążę. Orson Welles zasłynął z wyznania, że wziął Ritę za żonę z litości. On był mądry, ona piękna ale i wykorzystywana najpierw przez ojca, potem przez mężczyzn, którzy widzieli w niej bogatą gwiazdę i sposób na zdobycie sławy.

Z czasem w domu państwa Welles na stałe zagościł alkohol. Pijany aktor i reżyser nazwał Ritę publicznie w wywiadzie prostytutką, kpił z jej filmowych ról, zostawił ją w wielkim domu samemu udając się w kolejne dalekie podróże – jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości teraz było już pewne, że stanowiły one ucieczkę od problemów. Chciał nawet zająć się polityką. Nie żeby Rita pozostawała mu dłużna. Urodziła córkę Rebeccę, ale także ona wdała się w romans z Tonym Martinem, w tym czasie plotkowano o Orsonie i innej wielkiej gwieździe Judy Garland.

Małżeństwo ostatecznie zagrało (i rozprawiło się ze swoimi problemami raz na zawsze) wspólnie w głośnym filmie Dama z Szanghaju (The Lady from Shanghai, 1947). Scenariusz bazował na podstawie książki If I Die Before I Wake, ale z Ritą czy Orson tego chciał czy nie budżet filmu wzrósł z 350 tysięcy dolarów do 2 milionów amerykańskich zielonych. Niewierny mąż musiał wrócić do domu, upewnić się że Hayworth wypadnie na ekranie bosko, wiedział bowiem że jej prezencja ma kluczowe znaczenie dla filmu. W czasach premiery film nie miał najlepszej opinii – mówiono o dłużyznach, braku chemii między dwojgiem głównych bohaterów, na domiar złego Welles wpadł na pomysł, by ściąć długie pukle Rity, a płomienny i tak charakterystyczny przecież dla niej rudy kolor ufarbował na platynowy blond. Rita jeszcze nigdy nie wyglądała tak nieatrakcyjnie i staro. Mówiono, że miała to być prywatna zemsta Orsona na żonie. Z córką Rebeccą nie było wcale lepiej. Ojca widywała niezwykle rzadko. W końcu burzliwe małżeństwo zakończył głośny rozwód.

Kadr z filmu Dama z Szanghaju (1947). Słynna scena w gabinecie luster.

Osobiste wycieczki, słowne utarczki nie mogły przekreślić tego, że Orson był wielkim twórcą, z tym nie było polemiki. Po współpracy z legendarnym Davidem O. Selznickiem (m.in. Przeminęło z wiatrem, 1939) przy westernie Pojedynek w słońcu (Duel in the Sun, 1946), na nowo zainteresował się twórczością Szekspira. Sięgnął po jedno z najsłynniejszych dzieł tego dramaturga – Makbeta (Macbeth, 1948). Film odniósł komercyjny sukces ponieważ biła z niego prawda. Jak nigdy dotąd w każdym geście aktora i reżysera widać było poświęcenie i nieskończoną miłość do teatru. Podjął również kontrowersyjną decyzję – najstarsza córka o męskim imieniu Christopher otrzymała rólkę syna Macdufa, reżyser zaserwował tej postaci dość okrutną śmierć. Upatrywano w tym niechęć Wellesa do własnych dzieci, samouwielbienie ale przede wszystkim niemożność odnalezienia się w roli ojca. Wszak po premierze Welles wyjechał do Europy na długich 9 lat (tuż przed tym jak FBI założyło mu teczkę z aktami opisującymi go jako komunistę).

Jako Makbet w filmie o tym samym tytule (1948)

W 1948 roku powstał kolejny bardzo ważny film Trzeci człowiek (The Third Man). Orsona obsadzono w głównej roli po tym jak Cary Grant zażądał zbyt wysokiej gaży. Dziś nie można wyobrazić sobie tego filmu bez Orsona Wellesa. Aktor podróżował właśnie po Europie zatrzymując się raz po raz w innym hotelu więc przez długi czas był nieuchwytny. Rozpoczęła się wielka pogoń. Agenci filmowi ścigali go od Rzymu, po Florencję, Wenecję, Neapol i Niceę starając się dorwać uciekiniera i omówić szczegóły współpracy. Orson nie miał w tamtym czasie swojego domu, jego domem był Stary Kontynent.

Jedna z ciekawszych plotek na jego temat dotyczy spotkania w restauracji premiera Wielkiej Brytanii – Winstona Churchilla. Churchill od razu go poznał gdyż widział filmy z jego udziałem. Pozyskał fundusze na kolejny film, za co później Welles osobiście mu podziękował. Być może Orson Europę ukochał sobie jeszcze z jednego powodu. Jego filmy były u nas o wiele lepiej przyjęte niż w USA, obraz Otello (The Tragedy of Othello: The Moor of Venice, 1951) otrzymał Złotą Palmę w Cannes, sam Orson darzony był szacunkiem i miał w Europie wielu oddanych wielbicieli.

Już wtedy dały się we znaki problemy zdrowotne. Nie możemy zapomnieć że Welles przybierał na wadze z każdym kolejnym rokiem. Kiedy dokończył swoją porcję dojadał także z talerzy przyjaciół wprawiając ich w zakłopotanie na wystawnym obiedzie w luksusowej restauracji. Lekarze zakazali mu palić (co czasem mu się udawało, a czasem nie) czy pić kawę.

Orson Welles miał wiele zainteresowań, ale także słomiany zapał przy niektórych swoich przedsięwzięciach. Ciągle coś tworzył, biegł na wywiady, czegoś nie ukończył, by za chwilę rozpocząć zupełnie nowy projekt. Stworzył libretto do baletu, stworzył Króla Leara dla telewizji (kolejny ukłon w stronę Williama Szekspira), a gdy fundusze na kolejne produkcje były coraz mniejsze, wrócił do Stanów, a swoich aktorów prosił o przynoszenie z pokoi hotelowych wszystko, co nada się na rekwizyty na planie.

Problemy zdawały się piętrzyć, ale sam Welles również prosił się o kłopoty, pijąc coraz więcej. Upojony alkoholem poślizgnął się niefortunnie na scenie w trakcie sztuki Król Lear. Upadek był bolesny i skutkował złamaniem kostki. Mówiono o nim wtedy, że ma więcej geniuszu niż samego talentu, na scenie poruszał się tymczasowo na wózku inwalidzkim co w kontekście sztuki historycznej wyglądało iście groteskowo. Widzowie byli tak zażenowani że zaczęli opuszczać widownię. Jeszcze nigdy nie było tak źle, a smutki coraz częściej topił w kieliszku.

Ekipa na scenie – sztuka Król Lear (1956)/ źródło (AP Photo/Ton Fitzsimmons)

Jeszcze o mnie usłyszycie

W 1956 roku trzecią i ostatnią żoną Orsona została Paola Mori. Była ona córką oponenta Mussoliniego, aktorką arystokratycznego pochodzenia. Urodziła aktorowi trzecią już córkę, która otrzymała imię Beatrice Judith Welles. Wtedy pojawił się w kolejnym filmie Moby Dick (1956).

Chyba jako jedyny w Hollywood w miarę jeszcze młody aktor mógł z takim przekonaniem wcielić się w starca. Wszyscy wiedzieli jak gloryfikuje dojrzałość, młodość go uwierała, uwielbiał postarzanie do roli, nosił długą siwą brodę. Po płomiennym monologu w roli Ojca Mapple’a aktorzy zgromadzeni na planie zgotowali mu owacje na stojąco.

Orson z żoną Paolą Mori/ źródło: akg-images / Mondadori Portfolio / Carlo Bavagnoli

Powrócił w wielkim stylu filmem Dotyk zła (Touch of Evil, 1958). Był to jego ważny film zaczynający się długą, dwunastominutową sceną nakręconą jednym, długim ujęciem kamery – czymś nowatorskim i robiącym ogromne wrażenie. Był nie tylko jego reżyserem, ale sam zagrał postać skorumpowanego kapitana policji Hanka Quinlana. W roli Tanyi obsadził wielką gwiazdę kina Marlene Dietrich. Wszystko w tym filmie jest brudne i obskurne, hotel jest siedliskiem zła i ucieleśnieniem największych koszmarów. Charakteryzacja Orsona przydaje jego twarzy jeszcze więcej brzydoty i posępnego wyrazu przede wszystkim dlatego, że jego oblicze nieustannie oblane jest potem.

Jednak i tu wybuchł skandal. Po pierwsze w końcówce lat 50 film miał być dla studio Universal zbyt ciężki i mroczny. Po drugie obcięto 15 minut filmu, co Orson uznał za zdradę i obrazę dla jego twórczości. Według niego film utracił przez to swoją głębię (po latach można się z tym zgodzić). Znów uciekł do Europy, tym razem w poczuciu beznadziei i rozczarowania. Hollywood nie było na niego gotowe, miał nawet powiedzieć że myśli poważnie o tym, by rzucić tworzenie filmów na dobre. I znów to właśnie w Europie Dotyk zła odniósł o wiele większy sukces komercyjny niż w Stanach zdobywając Grand Prix w kategorii Film Roku na festiwalu filmowym w Brukseli.

Kadr z filmu Dotyk zła (Touch of Evil, 1958)

Człowiek orkiestra i mistrz porzuconych projektów

1961 rok przyniósł kolejne dzieło. Po wrzawie związanej z poprzednim filmem emocje opadły i Orson zabrał się za ekranizację Procesu Franza Kafki. Welles nie posiadał się z radości niczym małe dziecko, tak bardzo chciał przenieść tę znaną historię na ekran (główną rolę otrzymał Anthony Perkins znany z Psychozy Hitchcocka). Był to jego bardzo osobisty film ponieważ tak jak bohater Procesu Orson także czuł się więźniem, wyobcowanym i nierozumianym przez świat. Zresztą świat filmu się zmieniał, nadchodziła nowa francuska fala i twórcy tacy jak Goddard czy Truffaut. Konserwatystę przerażały również zmiany zachodzące na szczeblu społecznym i kulturowym w Ameryce.

Ostatnie lata twórczości coraz bardziej uprzykrzały mu liczne dolegliwości zdrowotne. Tworzył krótkie filmy dla francuskiej telewizji, w filmie Oto jest głowa zdrajcy (A Man for All Seasons, 1966) zagrał kardynała Wolseya, pojawił się w cameo w bondowskim Casino Royale (1967), marzył o wcieleniu się w postać Vito Corleone w Ojcu Chrzestnym jednak jak wiemy angażu nie otrzymał. W 1970 roku przyznano mu honorowego Oscara za całokształt twórczości. Był tym niezwykle wzruszony jednak ze względu na coraz większą wagę i problemy z poruszaniem się postanowił, że nie wybierze się na galę, wyemitowano więc filmik z podziękowaniami nagrany w Madrycie gdzie przebywał. W 1972 roku znów było o nim głośno, a to za sprawą autobiografii Johna Housemana. Cały akt II książki czyli jakieś 159 stron zostało poświęconych osobie Orsona Wellesa.

W kolejnych latach pojawił się jeszcze na ekranie w roli króla Ludwika XVIII w obrazie Waterloo (1970). Pracował na filmem pod roboczym tytułem The Other Side of the Wind jednak nie powstał do niego żaden scenariusz. Orson rozpisał dla aktorów jedynie dialogi i kazał ekipie improwizować. Ostatecznie film powstawał w bólach przez niemal całą dekadę aż do 1980 roku jednak ostatecznie nie udało się go ukończyć. Ciekawostką jest to, ze w 2018 roku niedokończony film Orsona Wellesa doczekał się realizacji. Satyrę i komediodramat można zobaczyć na Netflixie. Winą za upadek tego przedsięwzięcia w czasie jego tworzenia można obarczyć także dumę i samouwielbienie reżysera, który nie chciał uznać swojej porażki mimo, że popadał w kolejne problemy finansowe i polityczne.

W 1974 roku Orson kupił duży dom na przedmieściach Las Vegas. W tym czasie o jego tuszy krążyły już legendy. Ponoć został uwięziony w aucie do tego stopnia, że aby go z niego wydostać trzeba było rozciąć samochód. Nie mógł ubierać się w zwykłych sklepach z regularną rozmiarówką więc szyto mu na miarę jedwabne koszule, wełniane płaszcze i spodnie. Zawsze w czarnym kolorze.

Ze swoją wagą prawie 160 kg cierpiał także na wysokie ciśnienie. Starał się przestrzegać diety, lecz nie przychodziło mu to łatwo, z lekarzami widywał się raz w tygodniu na kontroli. Wkrótce dały o sobie znać problemy z sercem i cukrzycą. Cóż miał zrobić? Pozostało mu śmiać się z żartów na temat jego wyglądu w programach rozrywkowych, do których był zapraszany. Zresztą niektórzy kpili również z jego życia seksualnego. No bo jak taki grubas mógł spotykać się z tak atrakcyjną chorwacką aktorką jak Oja Kodar?

Oja Kodar była partnerką Orsona przez prawie 25 lat do końca jego życia. Tutaj na planie nigdy nieukończonego filmu The Deep (1967)

Zdecydowanie wolał być po drugiej stronie i niewidoczny, jego tubalny głęboki głos można było usłyszeć np w dokumentach. W roli narratora czuł się jak ryba w wodzie. Wystąpił oczywiście jeszcze w kilku filmach w tym Kochać i być kochanym (Someone to Love, ukazał się w 1987 roku dwa lata po jego śmierci). Oczywiście nie ukończył kolejnego filmu i tym razem padło na The Big Brass Ring. Za to wyreżyserował jeden z lepszych filmów w karierze – Falstaff (Falstaff (Chimes at Midnight), 1965). Przy okazji premiery otrzymał specjalną nagrodę za wkład w kino na festiwalu filmowym w Cannes. Film ten po dziś dzień uważa się za jedną z najlepszych ekranizacji sztuki Szekspira.

Kadr z filmu Falstaff (1965)

Miał jeszcze mieszkanie, niewielki apartament przy Wonderland Avenue w Los Angeles w Kalifornii, zasypany książkami i roboczymi scenariuszami, a ogród służył mu jedynie do wyrzucania niedopałków cygar. Znów szykował się do kolejnego wywiadu, znowu gdzieś biegł, do czegoś dążył czy snuł kolejny plan. Tym razem jednak plany te już nigdy nie miały szansy powodzenia. Odszedł nagle na atak serca 10 października 1985 roku w wieku 70 lat.

Post Mortem

Orson Welles nie przepadał za oglądaniem filmów innych twórców mimo, że miał swoich ulubionych reżyserów i w wywiadach podawał ich nazwiska. Prawdą jest, że filmy te wydawały mu się nudne, bez polotu, nie takie jak jego własne. Całe życie żył z przeświadczeniem o swojej wielkości, jego samouwielbienie oraz egoizm dawały o sobie znać zwłaszcza w relacjach z rodziną. Mimo, że w internecie można odnaleźć galerię zdjęć, na których uśmiechnięty gwiazdor bawi się ze swoimi dziećmi, prawda wygląda zgoła inaczej. Niemal zawsze był w trasie, pokonując kolejne kilometry i spełniając swoje zachcianki, jego córki widywały go niezwykle rzadko. Sam na krótko przed śmiercią powiedział o sobie:

Spędziłem młodość udając starszego niż jestem i przeżywam jesień życia udając młodszego. Nigdy więc nie będę człowiekiem w średnim wieku.

Teraz 36 lat po jego odejściu filmy Orsona Wellesa – zwłaszcza Obywatel Kane i Dotyk zła budzą podziw i zachwycają kolejne pokolenia. Koleje jego losów są opowieścią o człowieku dumnym, egoistycznym i samolubnym przez co często nierozumianym i osamotnionym, walczącym nieustannie z licznymi demonami. Wreszcie jest to opowieść o geniuszu wyprzedzającym własne czasy, którego nazwisko wryło się w wizerunek X Muzy i pozostanie tam już na zawsze.

Bibliografia:

Rosebud. The Story of Orson Welles – David Thomson (wyd. Little, Brown and Company 1996)

Films of Orson Welles – Robert Garis (wyd. Cambridge University Press, 2004)

Film Mank (reżyseria David Fincher, 2020)

Film Oczy Orsona Wellesa (The Eyes of Orson Welles, reżyseria Mark Cousins, 2018)

Inne wpisy

2 komentarze

    1. Jak zawsze wiele opinii i każda słuszna. Za granicą Orson był także doceniany za „Dotyk zła”. Dla mnie ten film jest lepszy niż „Obywatel Kane”. A Hitchcock i Kubrick może także doczekają się tutaj obszernej biografii. Warto dodać, że Kubrick był pod wielkim wrażeniem Orsona Wellesa, a Welles doceniał Kubricka. Musiał się tu znaleźć jako reżyser, który stał się wzorem dla wielu innych. Póki co, w temacie Alfreda Hitchcocka napisałam historię powstawania filmu „Podejrzenie” z Carym Grantem. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *